Robert.Tosik@ymail.com
Robert Tosik
Galeria
Galeria kick-boxing | prasa
cIEkaWOsTki
WARSZAWA | Miasto Feniksa - Semper Invicta
P R A G A zone
P R A G A best foto
nOwa & sTara WAWA
WALKA Z WROGAMI | 2WŚ | Niemcy | UPA | Snajperzy
DRUGA STRONA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO | INNE SPOJRZENIE
POLSCY BOHATERZY podczas II Wojny Światowej | A gdyby...
Wojna Polsko-Ruska 1919-1920 | 2-ch Amerykanów | Polska-Ukraina
Stratfor | SEKCJA45.
HOŁD PRUSKI
HOŁD RUSKI
POCZĄTEK KOŃCA
Zawissius Niger
Blumer - polski pirat
POLACY | Gladiatorzy BOKSU
Niedźwiedzie - Żołnierze
MIXXXX zone
ROCZNIK STRATEGICZNY
SIN CITY
Star Wars
Indiana Jones
III Wojna Światowa - nowy porządek
Foto - duży format


Stratfor | SEKCJA45.

STRATFOR >>> sytuacja geopolityczna (Polska i Świat)
SEKCJA45. >>> Stosunki Międzynarodowe | teorie | dogmaty
 
STRATFOR >>> 
 





Potęgi militarne wg SIPRI
 
  1. Chiny - 2 mln 241 tys. wojska - budżet wojskowy wyniósł w 2008 r. ponad 63 mld USD,
  2. USA -1 mln 496 tys. wojska - w 2008 r. wydali na obronę ponad 607 mld USD,
  3. Indie - 1 mln 205 tys. wojska - przeznaczają 2,5% swojego PKB na wojsko,
  4. Korea Północna - 1 mln 122 tys., brak danych nt. wydatków militarnych,
  5. Rosja - 863 tys. wojska - w 2008 r. wydała roku na obronę 36 mld USD,
  6. Turcja - 823 tys. wojska - w 2005 r. władze przeznaczyły 5,3% PKB na wydatki militarne,
  7. Pakistan - 610 tys. wojska - wydają na zbrojenia 3% PKB,
  8. Korea Południowa - 587 tys. wojska - przeznacza rocznie około 2,7% swojego PKB na zbrojenia,
  9. Wietnam - 484 tys. wojska - przeznaczają na zbrojenia 2,5% PKB,
  10. Iran - 440 tys. wojska - wydał w 2008 r. na obronę ponad 6 mld USD,
  11. Polska - 100 272 wojska - w 2008 r. Polska wydała na obronność 7 mld 418 mln USD, (ok. 2% PKB) - ósme miejsce pod względem liczebności armii wśród państw NATO

W opracowaniu SIPRI nie ma wzmianki o potędze Izraela, mimo, że armia nie jest liczna, technologicznie przewyższa wiele państw i jest niezwykle trudnym przeciwnikiem. Na Bliskim Wschodzie jest w stanie pokonać każdego.




>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

SEKCJA45. >>>
Stosunki międzynarodowe
 
1. ogół oddziaływań, relacji, powiązań między podmiotami polityki funkcjonującymi w środowisku międzynarodowym, stosunki społeczne (międzyludzkie), które przekraczają granice jednego państwa. Stosunki międzynarodowe są utrzymywane przede wszystkim przez pełnoprawne podmioty prawa międzynarodowego - państwa. Również przez inne podmioty kształtują stosunki międzynarodowe, lecz nie korzystają one z pełnej suwerenności, są to: narody, organizacje międzynarodowe, korporacje transnarodowe, ruchy i organizacje społeczne i polityczne, np. religijne, kościoły, partie, również jednostki.
Rozwijają się w sferze polityki, gospodarki, kultury, nauki, kontaktów międzyludzkich. Stosunki polityczne odgrywają najistotniejszą rolę w życiu międzynarodowym, tworzą ogólne warunki rozwoju i funkcjonowania pozostałych typów stosunków. Zachodzące w środowisku międzynarodowym procesy są żywiołowe, przeważnie niezorganizowane. Kreowane są przede wszystkim przez politykę zagraniczną państw realizowaną przez organy wewnętrzne (np. ministerstwo spraw zagranicznych) i zewnętrzne (np. misje dyplomatyczne). Głównymi celami polityki zagranicznej każdego państwa jest zapewnienie jego bezpieczeństwa, wzrost siły oraz pozycji międzynarodowej.
Obecnie następuje intensyfikacja stosunków międzynarodowych związana z rosnącą współzależnością państw, globalnymi problemami, rozwojem integracji, czego efektem jest wyższy stopień zorganizowania stosunków międzynarodowych, zarówno na poziomie regionalnym, jak i ogólnoświatowym,

2. gałąź wiedzy, czyli nauka o stosunkach międzynarodowych, wyodrębniająca się z innych dyscyplin od czasów I wojny światowej, w pełni rozwinięta jako wiedza akademicka po II wojnie światowej.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
 
Casus Foederis (łacińskie casus – przypadek, foederis – sprzymierzenie), wydarzenie, sytuacja zobowiązująca sprzymierzone kraje do wywiązania się z przyjętej umowy, np. do udzielenia pomocy w ramach układu sojuszniczego napadniętemu sprzymierzeńcowi. Przykładem casus foederis są postanowienia zawarte w art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego, zobowiązujące państwa NATO do podjęcia akcji, także militarnej, w chwili zbrojnej napaści na choćby jeden z nich. Zasada ta stała się przyczyną kryzysu w łonie Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego w 2003, kiedy Francja, Belgia i Niemcy wyraziły sprzeciw wobec wniosku o wsparcie militarne Turcji na wypadek rozpoczęcia wojny w Iraku.
 
Casus Belli (łacińskie – powód do wojny), termin prawa międzynarodowego używany na usprawiedliwienie zamiaru podjęcia działań wojennych lub samego faktu rozpoczęcia wojny. Obecnie prawo międzynarodowe za legalny powód do wojny uważa samoobronę jako odpowiedź na agresję.

Casus Belli (łac., dosł. ‘powód do wojny’) praw. rzeczywisty lub pozorny powód rozpoczęcia działań wojennych.

Casus Fortuitus, w prawie rzymskim przypadek - zdarzenie niezawinione, powodujące zaginięcie lub uszkodzenie rzeczy.
Casus Mixtus, w prawie - przypadek mieszany. Szczególny rodzaj odpowiedzialności za przypadek, a więc okoliczność nie zawinioną, będącą bezpośrednią przyczyną szkody w sytuacji, gdy zobowiązany w sposób zawiniony naruszył ciążące na nim obowiązki. Odpowiedzialność zobowiązanego obejmuje nie tylko normalne następstwa jego zachowania, ale ponadto także skutki przypadku, które by nie nastąpiły, gdyby zobowiązany zachował się zgodnie z treścią zobowiązania.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>


Karta Atlantycka (Atlantic Charter) - ośmiopunktowa deklaracja podpisana 14 sierpnia 1941 roku przez Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta na pokładzie okrętu HMS Prince of Wales kotwiczącego u wybrzeży Nowej Fundlandii na Oceanie Atlantyckim (stąd nazwa). Określała cele polityki Wielkiej Brytanii i USA w okresie II wojny światowej i po jej zakończeniu oraz zasady powojennych stosunków międzynarodowych. Za jej najważniejsze cele uznano prawo wszystkich narodów do posiadania własnych rządów i własnego niepodległego państwa, do rozwoju gospodarczego i życia w pokoju po pokonaniu tyranii faszystowskiej. Zdecydowanie eksponowała zasadę pokojowego rozstrzygania sporów międzynarodowych, zgodnie z zasadami sprawiedliwości i prawa międzynarodowego, wyrażała nadzieję na ustanowienie po ostatecznym zniszczeniu "tyranii nazistowskiej" trwałego pokoju, wspominała o potrzebie zaprowadzenia w przyszłości "stałego systemu bezpieczeństwa na szerszą skalę" oraz o po trzebie zmniejszenia zbrojeń. 24 października 1941 roku na konferencji międzynarodowej w Londynie podpisana przez 13 członków koalicji antyhitlerowskiej (m.in. kraje takie jak Polska i ZSRR - z zastrzeżeniem uznania przez Sprzymierzonych granic istniejących w czerwcu 1941 r., Wielka Brytania, Australia, Belgia, Czechosłowacja, Grecja, Holandia, Indie Brytyjskie, Jugosławia, Kanada, Norwegia, Związek Południowej Afryki). Do Karty odwoływała się Deklaracja Narodów Zjednoczonych. Niektóre zapisy Karty (pierwszy, drugi, trzeci, czwarty i ósmy) nigdy nie zostały przez sprzymierzonych zrealizowane. Sygnatariuszem, który dążył do ekspansji zarówno terytorialnej jak i polityczno-gospodarczej był Związek Sowiecki. Zmiany terytorialne, które zaszły bez zgody państwa, którego dotyczyły to cesje terytorialne Finlandii, Polski, Rumunii, Czechosłowacji i Japonii na rzecz Związku Sowieckiego, a także Niemiec na rzecz Polski. Punkt czwarty został pogwałcony w przypadku nieprzywrócenia niepodległości Estonii, Łotwy, Litwy, a także wszystkich państw, które stały się sowieckimi satelitami. Nie nastąpiło po wojnie deklarowane rozbrojenie, bądź ograniczenie zbrojeń. Doszło też do licznych interwencji zbrojnych zarówno USA jak i Związku Sowieckiego. Do koalicji formalnie nie przyłączyły się Stany Zjednoczone, zachowując status państwa neutralnego.
 
„czy jest jakakolwiek znana człowiekowi skuteczniejsza od wojny droga, która zmieniłaby w takim samym stopniu życie całej ludzkości”...
 
- Carnegie Endowment for International Peace (Fundacja Carnegiego dla Pokoju Międzynarodowego), organizacja mająca propagować pokój. Założona w 1908 istnieje do dziś, wywodząca się i powiązana z Iluminizmem oraz z Interbankierami.

Sekcja45. 
W tym miejscu publikowane będą materiały dotyczące najważniejszych faktów mające wpływ na losy świata. Głównie o początkach MSG, ale nie w klasycznym podejściu, powiązaniach między przedsiębiorstwami, krajami, grupami krajów, występujących na arenie międzynarodowej. Będzie tu mowa o ludziach, którzy jako pierwsi zrozumieli, (o tzw. oświeconych), którzy pojęli, że świat można powiązać siecią interesów, wpływów, "wykorzystywać" władców państw, konflikty, wojny... i dużo, dużo więcej... do robienia kolosalnych majątków i faktycznie sprawować władzę nad światem. Kontrolując pieniądz, kontrolujesz wszystko! Zaczęło się to na przełomie XVIII-XIX w. i trwa do dziś. Ludzie z tamtego przełomowego okresu, jak rodzina Rothschildów (czy Kuhn, Loeb & Co, Chaim Salomon, Seligman, J.P. Morgan Co, Rockefeller, Harriman, Carnegi,...) - twórcy potęgi finansowej, mają niebywały wpływ na losy świata. Przełomem była data 18 Czerwca 1815 - Bitwa pod Waterloo (wykorzystanie informacji do osłabienia giełdy w Londynie, i stanie się jednego dnia najbogatszym człowiekiem w mieście), aż po utworzenie banków centralnych m.in. FED w 1913, jak również dążenie do oddzielenia parytetu złota do USD (aby dolar stał się walutą płynną). W 1971 USA wycofały się z tego parytetu, w 1972 uncja złota osiągnęła cenę 42 dolarów i ostatecznie w 1973 USA całkowicie odeszły od powiązania wartości dolara ze złotem - odtąd dolar stał się walutą płynną.
 
Rothschildowie finansując, bądź współfinansując działalność m.in. wyżej wymienionych panów, stali się potęgą. Do początków XX w. bogactwo niewidocznego obecnie Domu Rothschildów urosło do takiej skali, że oceniano, iż kontrolują oni połowę świata. Rodzina ma się dobrze, działają do chwili obecnej.

W tym miejscu należy zaznaczyć, iż nie będzie krytyki ludzi, którzy tak jak Rothschildowie doszli do wielkich majątków. Poprzez pisanie o faktach, które doprowadziły do dużego znaczenia na arenie międzynarodowej takich rodzin jak w/w, należy mieć na uwadze, że na losy państw, ma nie tylko wpływ "sytuacja polityczna", czy rządy, lecz przede wszystkim potężni bankierzy, (którzy m.in. udzielają kredytów właśnie rządom państw np. na prowadzenie wojen) m.in. Rothschildowie finansowali dwie strony w konflikcie FRA - ENG Napoleona i Wellingtona. Trzeba mieć świadomość, że obok np. liderów, tzn. Prezydentów, Premierów, Królów, Dyktatorów, Międzynarodowi Bankierzy/Hiperbankierzy – International Bankers poprzez koncentracje kapitału w swych rękach rządzą światem.

„Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa” - Mayer Anselm Rothschild (1836 – 1905)

Czy można „Im” mieć za złe, że inwestowali, pomnażali swoje majątki? Że stawali się coraz potężniejsi? Że wykorzystywali nadarzające się okazje? Wg mnie nie można.

Będzie krytyka systemu monetarnego, na którym opiera się/zbudowany jest/funkcjonuje znany nam świat. Duża większość społeczeństwa tak na prawdę pracuj dla banków, poprzez wiązanie się różnymi zobowiązaniami (głównie poprzez kredyty). Przedstawiony zostanie mechanizm (na przykładzie USA), który powoduje, że nie tylko człowiek stał się nowym rodzajem, współczesnym "niewolnikiem" banków, ale ten że mechanizm w finale spowoduje niemal upadek znanego nam świata. Początki tego są już zauważalne tzw. Kryzys.
Więc do rzeczy...
Dzisiejsze społeczeństwo składa się z szeregu instytucji, od instytucji politycznych, prawnych, religijnych, do instytucji klasy społecznej wartości rodzinnych i specjalizacji zawodowych. Jest oczywiste, że te tradycyjne struktury mają głęboki wpływ na kształt naszego myślenia i perspektywy. Jednak ze wszystkich instytucji społecznych, pośród których się rodzimy, które nami kierują i nas warunkują nie ma systemu, który byłby tak bezwarunkowo akceptowany lecz niezrozumiany jak system monetarny. Przyjęte niczym religia instytucje płatnicze są jedną z najbardziej niekwestionowanych form wiary, jakie istnieją. Jak powstają pieniądze, polityka która nimi rządzi, i jaki naprawdę mają wpływ na społeczeństwo? W świecie gdzie 1% ludzi posiada 40% bogactwa planety, gdzie 50% światowej populacji żyje za mniej niż 2 dolary dziennie. Domeną wszystkich naszych instytucji a przez to i samego społeczeństwa są pieniądze.
 
Zrozumienie instytucji polityki płatniczej jest kluczowe dla zrozumienia dlaczego świat jest taki jaki jest. Niestety, ekonomia jest często postrzegana jako skomplikowana i nudna, jak np. dla mnie - „humanisty”. Nieskończone strumienie finansowego żargonu, wraz z przerażającą matematyką szybko odstraszają ludzi od prób jej zrozumienia. Tymczasem złożoność kojarzona z systemem finansowym jest tylko maską, ukrywającą jedną z najbardziej paraliżujących społeczeństwo struktur z jakimi ludzkość kiedykolwiek się borykała.
 
„Nikt nie jest beznadziejniej zniewolony, niż ci, którzy błędnie wierzą iż są wolni”
- Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832).
 
To tak jak w teorii Nowego Porządku Świata, jednym z jego etapów, było stworzenie centralnego, prywatnego systemu bankowego w Stanach Zjednoczonych - okręcie flagowym światowej finansjery. Już wiele lat wcześniej rodzina bankierska Rotschildów stwierdziła, że kontrolując system kredytowy danego państwa, kontroluje się jego gospodarkę i politykę. Podobnie Lenin twierdził, że ustanowienie banku centralnego to 90% komunizacji kraju. W istocie jednak owe banki centralne nie były własnością państwa, tylko prywatnych korporacji. Dlatego też Bank Anglii (oficjalnie do 1946 w prywatnych rękach), Bank Francuski (do 1981 w rękach Rothschildów, po nacjonalizacji przez rząd Mitterranda powstał - Rothschild & Cie Banque), czy Bank Niemiecki (założony przez Adelberta Delbrucka i Ludwiga Bambergeranie) nie były w posiadaniu rządów, lecz wyłącznie prywatnie posiadanymi monopolami, darowanymi zwykle przez głowę państwa za pożyczki.
 
W 1791 r. Kongres ustanowił bank centralny, pierwszy Bank Stanów Zjednoczonych, przyznając mu dwudziestoletni patent. Rząd posiadał jedynie dwadzieścia procent udziałów, resztę posiadały osoby prywatne, z czego zdecydowaną większość stanowiły udziały Rothschilda. W 1811 r. patent nie został odnowiony z powodu sprzeciwu banków stanowych, które nie zgadzały się z systemem centralnym. Jednak w 1816 r. Kongres po raz drugi koncesjonował Bank Stanów Zjednoczonych. Bank centralny w wydaniu 1816 r. niewiele różnił się od swojego poprzednika. Udział rządu w przedsięwzięciu w dalszym ciągu wynosił 20%. Pieczę nad resztą w praktyce sprawowali Rothschildowie.
 
(W tym miejscu należy przypomnieć, że w 1815 r. Rothschildowie finansowali obie walczące strony w bitwie pod Waterloo. Zdobyli potężny majątek na informacji… wyjaśniam w skrócie,… Rothschildowie mieli obserwatora bitwy, który poprzez gołębie pocztowe poinformował ich o zwycięstwie Wellingtona, o 2-3 wcześniej niż Króla Jerzego III Hanowerskiego. Rothschildowie wówczas byli już bardzo znaczącą, bogatą i znaną familią finansową Londynu.
 
Posiadając tą informację przed oficjalną doniesieniem o zwycięstwie, zaczęli wyprzedawać swoje akcje na giełdzie. Reszta finansjery, widząc, że Rothschildowie sprzedają, uznała, że Wellington przegrał i trzeba szybko robić to co Rothschild (nie jest potwierdzone czy Rothschildowie informowali że Napoleon wygrał). Więc zaczęła się sprzedaż, a co za tym idzie cena papierów diametralnie zaczęła spadać. Pod koniec dnia, jak już wszyscy sprzedali co mieli, Rothschildowie zaczęli skupować, i kupili wszystko za bezcen. Po 2 dniach doszła oficjalna wiadomość, że Napoleon przegrał, akcje od razu poszły w górę, i w jeden dzień Rothschildowie stali się najbogatszą familią w Londynie).
 
Potęga międzynarodowych banków pozostawała nadal mocna. Jak się uważa właśnie to one sfinansowały wystąpienie Południa z Unii, co spowodowało wybuch Wojny Domowej. Podobnie śmierć prezydenta Abrahama Lincolna była najprawdopodobniej bezpośrednim następstwem tego, że odmówił on przyjęcia oferty złożonej przez Rotschildów i dotyczącej finansowania Północy. Wedle tych ustaleń Rotschildowie działali poprzez Judaha P.Benjamina, agenta Południa, by wynająć Wilkesa Bootha dla zabicia Lincolna. To historia, o której będzie później. Przejdźmy do czasów obecnych.
 
Parę lat temu bank centralny USA, Rezerwa Federalna (FED) wydał dokument: „Nowoczesne Mechanizmy Finansowe”. Ta publikacja opisuje praktykę tworzenia pieniędzy jaką stosuje Rezerwa Federalna i sieć globalnych komercyjnych banków.
 
Znakomicie opisane jest to w filmie: „Zeitgeist Addendum”. Poniżej przedstawiam mechanizm systemu monetarnego na przykładzie FED.
 
Rząd Stanów Zjednoczonych potrzebuje pieniędzy, co robi? zgłasza się do Rezerw Federalnych i żąda, powiedzmy, 10 miliardów dolarów, FED odpowiada: kupimy od was 10 miliardów rządowych obligacji. Rząd bierze więc papier, drukuje na nim parę oficjalnie wyglądających rysunków i nazywa je obligacjami skarbowymi. Wtedy nadaje tym papierom wartość 10 miliardów dolarów i wysyła je do FED. W zamian ludzie z FED malują kilka robiących wrażenie kawałków papieru. Tylko że teraz nazywają je „Banknotami Rezerwy Federalnej”.
 
Również nadają im wartość 10 miliardów dolarów. Wtedy FED bierze banknoty i wymienia je za obligacje.
Kiedy wymiana jest ukończona rząd bierze 10 miliardów w banknotach Rezerwy Federalnej i wpłaca je na konto bankowe. Teraz papierowe banknoty oficjalnie stają się legalnym środkiem płatniczym dodając 10 miliardów do zasobów pieniężnych USA. I tak oto stworzono 10 miliardów $ nowych pieniędzy. Oczywiście, ten przykład jest uogólnieniem. W rzeczywistości transakcja odbyłaby się elektronicznie. Bez użycia papieru.
 
Jedynie 3% zasobów pieniędzy USA istnieje jako fizyczna gotówka. Pozostałe 97% istnieje wyłącznie w komputerach. Obligacje rządowe z założenia są narzędziem długu. A kiedy FED kupuje te papiery za pieniądze, które tworzy z powietrza, rząd obiecuje oddać te pieniądze FED, innymi słowy, pieniądze zostały stworzone z długu. Ten oszałamiający paradoks - jak pieniądze, lub wartość może być tworzona z długu lub z zobowiązań?
MONEY = DEBT
 
Nastąpiła więc wymiana i nasze 10 miliardów $ jest na komercyjnym koncie bankowym. Teraz robi się naprawdę ciekawie, w oparciu o praktykę rezerw cząstkowych te 10 miliardów $ depozytu natychmiast staje się częścią rezerwy banku, tak jak wszystkie depozyty. Biorąc pod uwagę wymagania dotyczące rezerw, określone w „Nowoczesnych Mechanizmach Finansowych” bank zgodnie z prawem musi utrzymać rezerwę równą
 
określonemu procentowi depozytów. Dalej określa jej ilość stwierdzając: „Obecne regulacje wymagają by wartość rezerwy stanowiła 10 procent wartości transakcji”. To oznacza, że z depozytu wartości 10 miliardów $ dziesięć procent, czyli 1 miliard jest trzymany jako wymagana rezerwa gdy pozostałe 9 miliardów uważane jest za nadmierne rezerwy i może zostać użyte jako źródło nowych kredytów. Logiczne wydaje się założenie, że te 9 miliardów pochodzi z istniejącego depozytu o wartości 10 miliardów. Ale tak nie jest. W istocie te 9 miliardów jest po prostu tworzone z powietrza i dodawane do istniejącego depozytu 10 miliardów. Właśnie tak zasoby pieniędzy się powiększają. Jak podają - Nowoczesne Mechanizmy Finansowe:
 
„Oczywiście, że banki nie udzielają pożyczek z pieniędzy leżących w depozytach. Gdyby tak robiły, nie stwarzano by dodatkowych pieniędzy. Gdy udzielają pożyczki przyjmują zobowiązanie wekslowe w formie umowy kredytowej w zamian za pieniądze przelane na konto pożyczkobiorcy.” Innymi słowy 9 miliardów może zostać stworzone z niczego tylko dlatego, że jest na takie pożyczki zapotrzebowanie i istnieje 10 miliardów depozytu spełniający wymagania rezerwy. Załóżmy teraz, że ktoś wchodzi do tego banku i pożycza nowo dostępne 9 miliardów $. Zapewne weźmie te pieniądze i zdeponuje je na swoim własnym koncie bankowym, wtedy proces się powtarza. Z tego depozytu, który staje się częścią rezerw banku 10% jest izolowane, a 90% z 9 miliardów czyli 8,1 miliarda, jest teraz dostępne jako nowe pieniądze, które można pożyczać. Oczywiście całe 8,1 miliarda może być pożyczone i znów zdeponowane, tworząc kolejne 7,2 miliarda potem 6,5 miliarda następnie 5,9 miliarda...i tak dalej. Ten cykl stwarzania pieniędzy z pożyczek i depozytów może trwać w nieskończoność. Średnio wychodzi, iż około 90 miliardów $ może zostać stworzone z pierwotnych 10 miliardów. Innymi słowy, z każdego depozytu, złożonego w banku może powstać z powietrza około dziewięć razy więcej pieniędzy.
NIE MOŻNA TEGO ROBIĆ W NIESKOŃCZONOŚĆ, GDYŻ INFLACJA SZALAŁABY BEZ OGRANICZEŃ ...

Wiadomo już jak powstają pieniądze w systemie rezerw częściowych może się nasunąć pewne logiczne pytanie:
- co właściwie nadaje wartość nowo utworzonym pieniądzom? Odpowiedź: pieniądze, które już istnieją.
Nowe pieniądze podkradają wartość istniejącym już zasobom. Całkowita pula pieniędzy zwiększyła się, bez uwzględniania zapotrzebowania na dobra i usługi. Jako że popyt i podaż definiuje równowaga to ceny rosną, zmniejszając siłę nabywczą każdego dolara. Zazwyczaj określa się to mianem inflacji. A inflacja jest w gruncie rzeczy ukrytym podatkiem nałożonym na ludzi.
 
Co dalej robią bankierzy, zazwyczaj radzą tylko, by poddać walutę inflacji. Nie radzą obniżenia wartości waluty, dewaluacji, nie radzą by oszukiwać ludzi, którzy są bezpieczni. Radzą obniżenie stóp procentowych. Prawdziwym oszustwem jest wypaczanie wartości pieniądza. Gdy tworzymy pieniądze z powietrza, nie mamy żadnych oszczędności. Ale jest tzw. kapitał.
 
Nasuwa się pytanie: jak rozwiązać problem inflacji, czyli nadmiernej podaży pieniądza? tworząc większą inflację? Oczywiście, tak się nie da. Ekspansja pieniądza w systemie rezerw cząstkowych jest inflacyjna. Zwiększanie ilości pieniędzy bez proporcjonalnego rozwoju dóbr i usług w ekonomii zawsze będzie zmniejszać wartość waluty.
Rzut oka na historyczną wartość dolara w stosunku do ilości pieniędzy jednoznacznie pokazuje oczywistą odwrotną proporcjonalność. Jeden dolar z roku 1913 miał wartość 21 dolarów i 60 centów w roku 2007. To oznacza dewaluację o 96%, od chwili powstania Federalnej Rezerwy. Jeśli realia wrodzonej, nieustannej inflacji wydają się absurdalne i ekonomicznie samobójcze to słowo „absurd”, to za mało w odniesieniu do tego, jak naprawdę działa system finansowy. W naszym systemie finansowym pieniądze to DŁUG a dług to pieniądze.

Porównując wykres zasobów pieniędzy USA od roku 1950 do 2006, z wykresem narodowego długu USA tym samym przedziale czasu, interesujące jest to, że wykresy są praktycznie takie same. Bo im jest więcej pieniędzy, tym większy jest dług. A im większy dług, tym więcej pieniędzy. Inaczej mówiąc: każdy dolar w twoim portfelu musi być oddany komuś przez kogoś. Ale pamiętaj: jedynym sposobem powstawania pieniędzy są kredyty! To znaczy, że jak wszyscy, łącznie z rządem zdołaliby spłacić wszystkie swoje długi, nie zostałby w obiegu ani jeden dolar.

Gdyby w naszym systemie nie było długów, nie byłoby w ogóle pieniędzy." - Marriner Eccles - Członek zarządu Rezerwy Federalnej.

De facto, ostatni raz w historii USA dług narodowy został całkowicie spłacony w 1835 r. po tym jak prezydent Jackson zamknął Bank Centralny, będący pierwowzorem Rezerwy Federalnej. W istocie, cała formacja polityczna prezydenta Jacksona obracała się wokół zamknięcia Banku Centralnego stwierdzając w pewnym momencie: „Bezczelne kroki podjęte przez obecny bank w celu przejęcia kontroli nad rządem są ostrzeżeniem przed losem, który czeka Amerykanów jeśli dadzą się zwieść i pozwolą kiedyś na założenie podobnej instytucji”.

Niestety, jego przesłanie żyło krótko. Międzynarodowym bankierom m.in. Rothschildom, udało się założyć kolejny bank centralny - Rezerwę Federalną powołaną 23.12.1913 r. Tak długo, jak instytucja ta istnieje niekończący się dług jest gwarantowany. Do tej pory omawiany był fakt, iż pieniądze powstają z długu, poprzez kredyty. Kredyty te bazują na rezerwach banków, a rezerwy biorą się z depozytów.
 
Poprzez system częściowej rezerwy każdy depozyt może stworzyć 9 razy więcej pieniędzy niż jest wart. Dzięki temu wartość istniejących pieniędzy spada, podnosząc ceny wszystkiego. Ponieważ wszystkie pieniądze są tworzone z długu i losowo obiegają rynek. Ludzie zostają oddzieleni od początkowego długu. Powstaje nierównowaga, gdzie ludzie zmuszani są konkurować o pracę by wyciągnąć wystarczającą ilość pieniędzy z puli by pokryć koszty swojego życia. Jedna rzecz pominęliśmy w tym równaniu. I jest to właśnie ten element struktury, który odkrywa prawdziwie oszukańczą naturę systemu. Zastosowanie odsetek.

Gdy rząd pożycza pieniądze od FED, lub osoba pożycza pieniądze z banku to niemal zawsze musi je oddać wraz z ciężkimi odsetkami. Innymi słowy, niemal każdy istniejący dolar ostatecznie musi zostać zwrócony do banku, wraz z odsetkami. Ale jeśli wszystkie pieniądze są pożyczane od Banku Centralnego i pomnażane są przez komercyjne banki poprzez pożyczki to jedyne co można określić jako kapitał, zostało stworzone w zasobie pieniędzy. Więc, gdzie są pieniądze potrzebne do pokrycia wszystkich odsetek? Nigdzie. Nie istnieją.
 
Konsekwencje tego są porażające. Liczba pieniędzy, które trzeba oddać bankom, zawsze będzie większa niż ich ilość w obiegu. Właśnie dlatego inflacja jest stałym aspektem ekonomii. Bo potrzebne są wciąż nowe pieniądze na pokrycie nieustannego deficytu spowodowanego potrzebą spłaty odsetek. Matematycznie oznacza to również, iż brak spłaty i bankructwa są dosłownie wbudowane w system. I zawsze znajdą się ubogie grupy społeczne, które wyciągną „krótszą zapałkę”. Analogią mogłaby być gra w muzyczne krzesła. Gdy muzyka ustaje, ktoś odpada z gry. I o to właśnie chodzi. Stały przepływ prawdziwego bogactwa od ludzi do banków. Jeżeli nie jesteś w stanie spłacić hipoteki, to odbiorą ci dom. Jest to szczególnie irytujące, gdy uświadamiasz sobie, że jest to nieuniknione z uwagi na praktyki rezerwy cząstkowej, ale również dlatego że pieniądze, które bank Ci pożyczył prawnie w ogóle nie istniały.
 
"Od 1835 r., gdy prezydent Jackson spłacił dług państwowy trzeba było 147 lat na to, by sięgnął on biliona dolarów. Potem trzeba było jużtylko czterech lat, by doszedł on do dwóch bilionów. W 1989 r. dług państwowy osiągnął trzy biliony dolarów. Spłaty odsetek tylko w roku podatkowym 1989 wzrosły do ponad 240 miliardów dolarów. Łączna kwota zebrana tytułem indywidualnego podatku dochodowego wynosiła tylko 445 miliardów dolarów. Innymi słowy, ponad połowa tego co Amerykanie wpłacają jako federalny podatek dochodowy, idzie do kieszeni bankierów. Jasnym jest, że Stany Zjednoczone są dosłownie na łasce olbrzymiego monopolu prywatnego, kontrolowanego przez garstkę ludzi, których nikt nie wybierał".
 
Jak z powyższego wynika "produkcja" waluty narodowej w USA należy do korporacji banków prywatnych, które pozostają w rękach bardzo wąskiej grupy ludzi, a "Kontrolując emisję waluty, system kredytowy państwa, kontroluje się jego gospodarkę, a kontrolując system kredytowy i gospodarkę jest się właścicielem całego państwa: mianuje prezydentów, premierów, rządy, posłów, senatorów, ambasadorów – kieruje polityką zagraniczną, wyznacza kierunki wewnętrzne. Steruje się zwłaszcza mediami, propaganda bowiem jest tym czym pałka w ustroju totalitarnym".

Tak więc Amerykański Federalny Bank Rezerw (US Federal Reserve Bank), jeśli chodzi o pieniądze, jest dyktatorem, który posiada absolutną autokratyczną władzę nad narodem amerykańskim, a pośrednio i nad resztą świata. W USA politykę monetarną kontroluje siedmiu członków Zarządu Rezerw Federalnych, dwunastu prezesów i stu ośmiu dyrektorów dwunastu Banków Rezerw Federalnych. W sumie jest to 127 osób, które działając potajemnie mają decydujący wpływ na politykę finansową USA. Ponadto w Systemie Rezerw Federalnych istnieje jeszcze bardziej elitarna grupa zwana Komitetem Otwartego Rynku (Open Market Comittee). Składa się ona z siedmiu członków Zarządu Rezerw Federalnych oraz pięciu z dwunastu prezesów Banków Rezerw Federalnych – w sumie dwanaście osób. Komitet ten zbiera się co trzy tygodnie w Waszyngtonie na tajnych, zamkniętych dla postronnych obserwatorów spotkaniach, podczas których podejmowane są decyzje dotyczące polityki finansowej, systemu monetarnego, wysokości odsetek itp. Co więcej w owych zebraniach nie może uczestniczyć nawet prezydent USA. Jak pisze D.Manifold:
"240 milionów rzekomo wolnych Amerykanów zgadza się na taką absurdalną sytuację – i to jest nie do wiary. Nie jest to jednak ażtak niewiarygodne gdy pojmuje się głębię ich niewiedzy na temat tego, co dzieje się na najwyższych szczeblach. Owe miliony ludzi traktowane są tak, jakby były gromadą opóźnionych w rozwoju dzieci, których opiekunowie wiedzą najlepiej co jest dla nich dobre. Przez dwadzieścia lat w biznesie, około pięć miesięcy w roku, miałam możliwość spotykać Amerykanów codziennie. Nigdy nie traciłam okazji aby sprawdzić ich wiedzę na temat spisku i tych, którzy władają pieniądzem. W ciągu tych wszystkich lat spotkałam zaledwie jedną osobę, która coś wiedziała na temat owej potęgi kontrolującej nasze życie. Był on urzędnikiem rządowym w stanie Massachusetts. Jedyną rzeczą, jakiej obawiają się ci ludzie, to dekonspiracja, a każdy kto odważy się na takie przedsięwzięcie może oczekiwać, że wdepczą go w błoto, a nawet pozbawią życia. Bank Światowy (World Bank),Bank Eksportu i Importu (Export-Import Bank), Międzynarodowy Fundusz Walutowy(Intemational Monetary Fund) - to wszystko są instrumenty utworzone przez wtajemniczonych aby mogli kontrolować ludzkość".
 
CDN...
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
 
Baron Rothschild to nie Madoff
Ponad 250 lat dzieli barona Benjamina de Rothschilda od oszusta Bernarda Madoffa. W Genewie jest to aktualny problem. 8 banków zainwestowało 10 mld franków szwajcarskich w jego oszukańcze operacje za 65 mld dolarów. Klienci domagają się zwrotu pieniędzy. Sąd w Genewie już oskarżył 5 menedżerów firmy Aurelia Finance o sprzeniewierzenie kapitału klientów.
– Madoff stał się filtrem, przez który jest oceniana praca każdego banku – mówi Leslie Gaines-Ross, strateg firmy konsultacyjnej z Nowego Jorku i autor książki „Corporate Reputation: 12 Steps to Safeguarding and Recovering Reputation”. – Rothschild jest nadal jednym z niewielu bankierów, którzy doceniają reputację.

Baron Benjamin, głowa genewskiej rodziny Rothschildów, która finansowała budowę Kanału Sueskiego, zawsze uważał, że reputacja pomaga rozwojowi firmy. Dlatego nie robił interesów z Madoffem. Rothschild i Madoff to „dwa przeciwne bieguny”, podkreśla prof. Cedric Tille z Graduate Institute w Genewie. W efekcie Banque Privee Edmond de Rothschild Group pozyskała 1,7 mld franków kapitału w I kwartale br.
140 genewskich banków i 700 funduszy inwestycyjnych zatrudnia 34 tys. ludzi. Zgromadziły 10% wszystkich prywatnych kapitałów na świecie poza krajami pochodzenia. – Kapitał Rothschilda zależy od zaufania klientów, którzy gotowi są ulokować swoje oszczędności – mówi Werner Rutsch, dziennikarz gazety „Neue Zuercher Zeitung”. – W trudnych czasach ludzie szukają bezpieczeństwa i osobowości, które im to zagwarantują.
Rothschild uniknął Madoffa, ponieważ „nie mogliśmy osiągnąć jasności, której chcieliśmy”, podkreśla Claude Messulam, który kieruje bankiem od 1994 r. Wskazuje na brak informacji koniecznych do zainwestowania pieniędzy.
 
– Teraz mamy czasy, kiedy Rothschild i inne fundusze zarządzające wielkim kapitałem stały sie bardziej trendy – mówi prof. Teodoro Cocca, specjalista funduszy w Johannes Kepler University w Linzu w Austrii. – Ale nastaną czasy, gdy inwestorzy powrócą do bardziej ryzykownych inwestycji w bankach Zurychu, jak UBS czy Credit Suisse.
Inwestorzy wycofali aż 226 mld franków z UBS w 2008 r., a bank zanotował stratę 21 mld franków. Ala bank ten miał na koniec I kwartału br. aktywa 1,6 bln franków, 19 razy więcej niż Rothschild. Credit Suisse zarządzał 667 mld franków.
Bank Rothschilda w Genewie, założony w 1953 r. i kontrolowany przez 6. generację rodziny bankierów, jest optymistą co do napływu kapitału. – Nie widzę powodu, aby nie kontynuować – mówi Messulam. Zatrudnia nowych menedżerów w Genewie, Ameryce Płd. i Azji.
Bank posiada najdroższe akcje w Europie. Kosztują 26,3 tys. franków sztuka, co daje wartość rynkową firmy 2,4 mld franków. UBS ma wartość 47 mld franków. 45-letni baron Benjamin jest 19. najbogatszym obywatelem Francji. Jego majątek to 2,9 mld euro według magazynu „Challenges”.
– Podobnie jak rodzina Rockefellerów czy J.P. Morgana są znani jako ludzie, którzy hołdują pewnym zasadom, nawet dzisiaj coś wartym – mówi Rutsch. – Jesteśmy jedynym bankiem, który ma jeszcze winnice i wytwórnie serów. W razie czego mamy zabezpieczenie – śmieje się Messulam.
Autor: Adam Wolski



 
Polska i Izrael przeprowadzą manewry lotnicze
20.02.2012 RZ / IAR | onet.pl
Polski myśliwiec F-16, fot. Piotr Ogórek/Onet
Polski myśliwiec F-16, fot. Piotr Ogórek/Onet

Polska i Izrael przeprowadzą w marcu 2012 manewry lotnicze na pustyni Negew, niedaleko Ejlatu nad Morzem Czerwonym. W tym celu do Izraela przybędą polskie myśliwce bombardujące F-16, a program wspólnych ćwiczeń obejmie nawigację, walki powietrzne i zadania o charakterze ofensywnym.

Informację o polsko-izraelskich manewrach lotniczych podaje na zasadach wyłączności prorządowy dziennik "Israel Hajom". Według niego ćwiczenia zaplanowane zostały dużo wcześniej, ale Warszawa woli, przynajmniej na razie, nie nagłaśniać tego wydarzenia.

W manewrach weźmie udział izraelska tzw. czerwona eskadra, której zadaniem jest symulowanie maszyn przeciwnika. Trzy miesiące temu w bazie "Ugda" na Negewie odbyły się podobne ćwiczenia z siłami lotniczymi Grecji i Włoch.

Izraelskie lotnictwo wykorzystuje w lotach ćwiczebnych przestrzeń powietrzną obu tych krajów oraz Rumunii i Bułgarii. Dowódcą sił lotniczych Izraela został ostatnio generał Amir Eszel, który w 2003 uczestniczył w przelocie nad Auschwitz.



 

"Financial Times" opisuje wielkie sukcesy Polski
4.01.2011 KDP / PAP
Transformacja od kraju z fatalną gospodarką, potrzebującego pomocy żywnościowej, do kraju zdolnego stać na własnych nogach, a nawet pomagać innym, zajęła Polsce niewiele więcej niż dwie dekady - napisał "Financial Times".
 
Gazeta przypomina, że w początkowym okresie polskiej transformacji Francja i USA pomogły w stworzeniu warszawskiej giełdy papierów wartościowych, zagraniczne banki udostępniły wiedzę niezbędną do zbudowania nowoczesnego sektora finansowego, a żyjący za granicą Polacy zaczęli wracać do kraju, by budować fabryki i organizować biznesy, do zarządzania którymi w Polsce brakowało ludzi z kwalifikacjami.
 
W zeszłym roku, po dwóch dekadach szybkiego wzrostu gospodarczego oraz rozwoju nowoczesnych instytucji politycznych i prawnych, sprawy miały się już inaczej. Polscy biznesmeni i politycy pod przewodnictwem Lecha Wałęsy polecieli do Tunezji, żeby doradzać w sprawach demokratycznej transformacji - odnotowuje "FT".
 
Gazeta pisze, że plan Warszawy zakłada również inspirowanie zmian bliżej Polski. Warszawa "ma nadzieję pokazać byłym republikom radzieckim, takim jak Białoruś, Ukraina i Mołdawia, że rozsądne reformy połączone ze ścisłą integracją w Unii Europejskiej mogą radykalnie zmienić kierunek (rozwoju) kraju".
 
"FT" wskazuje, że kompetencje Polski w sprawach polityki regionalnej czynią z naszego kraju coraz bardziej wartościowego partnera Berlina, "co było odłożone za sprawą antyrosyjskiego podejścia prawicowego rządu Jarosława Kaczyńskiego w latach 2005-07".
 
Brytyjski dziennik odnotowuje też, że firmy europejskie - od banków po sieci sklepów spożywczych - organizujące działalność "dalej na Wschodzie" zwracają się dziś do polskich menedżerów, polegając na ich wiedzy w zakresie postkomunistycznej transformacji gospodarczej.
 
Na zakończenie "FT" przytacza za Radosławem Sikorskim opinię, że rosnące znaczenie gospodarcze i polityczne Polski jest jej powrotem do pozycji z odległej przeszłości, kiedy nasz kraj był potęgą regionalną.
 
Autor: KDP Źródła: PAP

 

 
Polska zbrojeniówka podbija świat
Wóz bojowy Rosomak, wyrzutnia rakiet Langusta, haubica Krab i śmigłowiec Black Hawk S-70i – to tylko niektóre wojskowe maszyny produkowane w Polsce. Na międzynarodowych targach zbrojeniowych cieszą się ogromnym zainteresowaniem i zbierają pochlebne opinie.
 
Wóz wsparcia Anders
zaskoczył wszystkich nowoczesnością – to całkowicie polska konstrukcja montowana w Gliwicach. Na zbudowanie pierwszego egzemplarza przeznaczono 20 mln zł. Są pieniądze rozwój projektu. Zakłady Mechaniczne z Łabęd i gliwicki OBRUM otrzymały 55 mln zł. Nasza armia potrzebuje 100 takich pojazdów.

Maszyna przystosowana jest do przewozu żołnierzy i niszczenia lekko opancerzonych celów. Na górze Andersa zainstalowano bezzałogową wieżę zdalnie sterowanych karabinów maszynowych. Podczas kieleckich targów przemysłu obronnego czołg cieszył się ogromnym zainteresowaniem zagranicznych inwestorów. Jednak na razie nic nie wiadomo na temat.

Zdaniem Tomasza Hypki, wydawcy pisma "Raport WTO" - polskim projektem są zainteresowani odbiorcy z całego świata, bo armie w wielu krajach potrzebują nowych transporterów wojskowych.
Wóz wsparcia Anders
 
 
Samolot bezzałogowy
Polacy jako pierwsi przełamali amerykańsko-izraelski monopol na budowę i sprzedaż bezzałogowych maszyn obserwacyjnych. Unikatowe właściwości startu i lądowania w systemie FlyEye już wykorzystuje Wojsko Polskie. Ta mała maszyna podobnie jak helikopter umożliwia niemalże pionowy start.

Samolot firmy WB Electronics waży zaledwie 12 kg i wyposażony jest w system kamer. Do sterowania używana jest transmisja danych on-line na dystansie do 30 km. Lecąc z prędkością ok. 100 km/h może pozostawać w powietrzu do 3h.
Samolot bezzałogowy  
 
 
KRAB - samobieżna haubica
to może być kolejny polski hit eksportowy. Krab to samobieżna haubica z działem o kalibrze 155 mm. Za jeden pojazd trzeba zapłacić ok. 10 mln zł. MON planuje zakupić kilkadziesiąt sztuk. Wartość kontraktu za dostarczenie całego systemu artyleryjskiego, wozów dowodzenia i amunicyjnych może przekroczyć 1 mld zł. Krabem zainteresowana jest także indyjska armia.

Haubica charakteryzuje się dużą szybkostrzelnością. W ciągu zaledwie 10 sekund może wystrzelić aż trzy pociski. Przystosowana jest do ostrzeliwania celów w zasięgu od 4,7 do 40 km. Waga pojazdu: 52 ton.
KRAB - samobieżna haubica  
 
 
System Rakietowy NSM
Na poniższym zdjęciu zaprezentowano system obrony przeciwlotniczej krótkiego i średniego zasięgu firmy Konigsberg. Wykorzystuje się w nim rakiety identyczne do tych montowanych w samolotach F-16. Już w 2012 taki sprzęt trafi do polskiej armii.

MON chce, by 40% sprzętu na potrzeby systemu rakietowego była produkowana przez polskich partnerów. Między innymi przez Przemysłowy Instytut Telekomunikacji S.A. oraz Jelcz-Komponenty Spółka z o.o. Do naszej armii trafią systemy radarowe, komunikacyjne i wyrzutnie z pociskami NSM. Ministerstwo Obrony na realizację tego kontraktu przeznaczyło ponad 420 mln zł.

Choć koncern Kongsberg pochodzi z Norwegii, to duża część jego produkcji budowana jest na polskich podzespołach. Podobne systemy wykorzystuje już NATO i UE – dlatego jest szansa na to, że Polska zyska na sprzedaży tego sprzętu poprzez swój udział w produkcji, wpływach podatkach i utrzymaniu miejsc pracy w zbrojeniówce. Sprzęt ma również szansę trafić do armii USA, dla której Kongsberg jest jednym z głównych dostawców systemów rakietowych.
System Rakietowy NSM  
 
 
Wóz bojowy ROSOMAK
Rosomak to duma polskiej armii. Budowany w kilku wersjach, służy przede wszystkim do przewozu żołnierzy i niszczenia lekko opancerzonych celów. Cena tego pojazdu to wydatek ok. 10-15 mln zł.

Choć Rosomaka zaprojektowali Finowie, to polskie firmy wykupiły licencję i produkują wóz w Polsce. Za dostarczenie polskiej armii 690 pojazdów MON ma wydać ponad 5 mld zł. Budowany w Siemianowicach Śląskich wóz wsparcia po niezbędnych modyfikacjach doskonale sprawdzał się podczas działań w Afganistanie. Kilka wyprodukowanych w Polsce pojazdów transportowych trafiło m.in. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Wóz bojowy ROSOMAK  
 
 
Platforma Minowania Narzutowego
to zestaw czterech lub sześciu wyrzutni ładunków. System umożliwia zaminowanie terenu w promieniu 90 m od pojazdu. Producentem jest HSW Stalowa Wola. Produktami HSW zainteresowane są również armie: polska, indyjska, Arabii Saudyjskiej, Malezji i Węgier.
Platforma Minowania Narzutowego   

 
Wyrzutnia rakiet Langusta
WR-40 Langusta to wyrzutnia rakiet skonstruowana w Polsce na bazie rosyjskiego projektu. Jej budową zajmuje się HSW w Stalowej Woli. Ok. 35 szt. tych pojazdów wykorzystuje Wojsko Polskie. Docelowo ma być ich 48.

Langustami są zainteresowane armie z Europy, Azji i Afryki. HSW prowadzi zaawansowane negocjacje z Indonezją. Wartość kontraktu ok. 100 mln USD.
Wyrzutnia rakiet Langusta  

 
Korweta Gawron
Polskim projektem niewidzialnego dla radarów okrętu interesowały się kraje z całego świata. Gawrony miały także zastąpić wysłużone już okręty Marynarki Wojennej, które do 2015 muszą zostać wycofane ze służby.

Niestety korweta Gawron nie będzie raczej naszym hitem eksportowym. Jednostkę zaprojektowano w latach 90., ale do dziś zbudowano jedynie kadłub. Początkowo miało powstać pięć takich okrętów. Ile powstanie i czy w ogóle jakiś zostanie zwodowany - nie wiadomo.

Koszt budowy wielozadaniowej jednostki szacowano na 250-300 mln zł. MON w swoich ostatnich informacjach wskazywało, że kwota ta może być kilka razy wyższa i sięgnąć nawet 1,5 mld zł. Finansowanie projektu jest teraz przedmiotem śledztwa, bo w latach 2002-2004 60 mln złotych przeznaczonych na Gawrona trafiło na zupełnie inny cel.
Korweta Gawron  

 
Helikopter Black Hawk S-70i
we wrześniu 2011 Minister Obrony Narodowej T.Siemoniak zapowiedział, że decyzja w sprawie przetargu na śmigłowce dla polskiej armii zostanie podjęta do końca 2011. Przedstawienie oferty planuje spółka PZL Mielec. W przetargu wystartuje ze znanym na całym świecie helikopterem Black Hawk S-70i. Jedna maszyna kosztuje od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów dolarów.

Do polskiej armii ma trafić 150 maszyn przystosowanych do wykonywania różnych zadań. PZL Mielec zapewnia, że jest gotowy do samodzielnego budowania śmigłowców na terenie kraju. Jak dotąd powstało tam osiem egzemplarzy, które trafiły do Arabii Saudyjskiej, Meksyku i armii Stanów Zjednoczonych. Helikoptery Black Hawk używane są obecnie w 29 krajach światach.
Helikopter Black Hawk S-70i  

 
Karabin Beryl
Beryl to karabin automatyczny produkowany przez radomską fabrykę broni "Łucznik". Pierwsze egzemplarze trafiły do polskiej armii w 1997 i używane są do dzisiaj. Na stanie ma je również wojsko na Litwie.

Polskie jednostki mają na wyposażeniu 45 tys. Beryli, co stanowi ok. połowy ogólnego stanu karabinów automatycznych. Jeden taki "automat" wyceniany jest na ok. 3 tys. zł. Problem z popularyzacją tego sprzętu polega na tym, że radomska fabryka ma zakaz sprzedaży karabinu tradycyjnym odbiorcom poza granicami kraju.
Karabin Beryl  

 
Czołg misyjny PT-72-U
to unowocześniona przez BUMAR wersja czołgu T-72. Szacowana wartość pojazdu to ok. 12 mln zł. Na wyposażeniu znajdziemy działo o kalibrze 125 mm, zdalnie sterowane szybkostrzelne działko z systemem optycznym, systemy wizyjne i dodatkowe opancerzenie. W polskiej armii mamy 232 szt. podobnych maszyn o oznaczeniu PT-91.

Czołg budowany był z przeznaczeniem dla polskiego wojska, ale zainteresowane nim są również kraje azjatyckie.
Czołg misyjny PT-72-U  

Źródło: www. finanse.wp.pl 2.12.2011
fot.Kamil Jakubczak, WP
fot. WB Electronics
fot. HSW
fot. MON





Niemcy zbroją Izrael m.in okrętami przenoszącymi głowice atomowe

Niemcy zbroją Izrael. Okrętami, które przenoszą głowice atomowe 
wikipedia.org
2.12.2011

Niemcy do interesu dokładają.

Rząd kanclerz Angeli Merkel zaakcpetował sprzedaż Izraelowi kolejnej łodzi podwodnej typu Delfin, zdolnej przenosić głowice jądrowe. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zapłaci producentowi łodzi jedną trzecią jego ceny - 135 mln euro - informuje "Rzeczpospolita".

To nie pierwsza tego typu transakcja. Niemcy już dostarczyli Izraelczykom trzy okręty. Dwie łodzie: "Delfin" i "Lewiatan" trafiły do Izraela w 1998 i w 1999 roku. W całości ich zakup sfinansował Berlin. Za trzeci - "Tekumah", który wszedł na uzbrojenie izraelskiej armii w 2000 roku, niemiecki podatnik zapłacił połowę.
 

To nie koniec. W kolejnych latach dostaniemy jeszcze dwa okręty podwodne tego typu, które wchodzą dopiero do produkcji w niemieckiej stoczni. Razem układ z Niemcami opiewał na sześć Delfinów - powiedział „Rz" Jossi Melman, dziennikarz "Haareca", znany izraelski ekspert ds. bezpieczeństwa.

Skąd taka hojność niemieckiego rządu dla Tel Awiwu?

Czy słyszał pan o czymś takim jak Holokaust? Niemcy mają wobec nas specjalne zobowiązania. Bezpieczeństwo Izraela i Żydów jest dla nich najwyższym priorytetem - tłumaczy gazecie Jossi Melman.

Eksperci twierdzą jednak, że za tą hojnoscią niemieckiego rządu kryją się inne powody.

To kwestia Realpolitik, a nie wyrzutów sumienia za  II wojnę światową - mówi prof. Steven E. Aschheim z Centrum Studiów Niemieckich na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

Jego zdaniem Berlin obawia się rosnącej potegi Iranu, który chce wyprodukowac broń atomową. Izraelskie okręty uzbrojone w głowice nuklearne mogłyby go powstrzymać.

WB




 

Hakerzy zaatakowali Japonię
25.10.2011

Od lipca 2011 hakerzy atakowali sieć komputerową izby niższej japońskiego parlamentu. Hakerzy zainfekowali komputery wirusem, dzięki czemu skradli hasła, mogąc przez miesiąc czytać emaile deputowanych - poinformował japoński dziennik "Asahi Shimbun".

Pod koniec lipca hakerzy wysłali wirus pocztą internetową, ich celem mogły być informacje związane z japońską polityką zagraniczną i obrony - podała gazeta, powołując się na zastrzegającą anonimowość osobę zaznajomioną ze sprawą.

"Asahi Shimbun" sugeruje, że atak mógł zostać wyprowadzony z chińskiego serwera, ale zastrzega jednocześnie, że jest to trudne do udowodnienia, gdyż każdy miał do niego dostęp.

 

Cyberatak w japońskim parlamencie nastąpił po raz pierwszy. W sierpniu podobnie zostały zaatakowane komputery koncernu Mitsubishi Heavy Industries, największego dostawcy broni w Japonii.

Autor: KT Źródła: PAP


 
Stratfor: Polska zabiega o większe wpływy na Zakaukaziu
PAP
26.07.2011
Polska może być państwem, ku któremu władze Azerbejdżanu mogą potencjalnie spoglądać w swym dążeniu do uniezależnienia się od dostaw broni z Rosji i innych państw byłego ZSRR - twierdzi w komentarzu ośrodek badawczy Stratfor.
"Azerbejdżan zabiega o zróżnicowanie więzów wojskowych, tradycyjnie łączących go z Rosją, Białorusią, Ukrainą i Kazachstanem. Przygotowuje się do rozbudowy armii, ale dostawcy broni z dawnego ZSRR określili limity tego, co gotowi są mu dostarczyć" - zaznacza komentarz ośrodka.

"Baku rozmawiało w tej sprawie z Izraelem, ale szuka również państwa NATO gotowego odegrać rolę dostawcy. Wprawdzie Polska publicznie nie wyraziła zainteresowania, ale jest krajem, który śmiało postawił się Moskwie w innych dziedzinach, dlatego z punktu widzenia władz Azerbejdżanu potencjalnie może wchodzić w grę" - tłumaczą analitycy. 
Według Stratforu, Polska chce w jakiejś formie okazać poparcie Gruzji w sferze bezpieczeństwa, choć musiałaby być bardzo ostrożna z uwagi na reakcję Moskwy.
Analitycy piszą, że Gruzja jest objęta embargiem na dostawy broni ze strony tradycyjnych dostawców - Ukrainy i Kazachstanu - i w następstwie wojny 2008 r. czuje się politycznie ignorowana przez sojuszników na Zachodzie.

Źródła Stratforu w Moskwie sugerują, że Zachód, zwłaszcza USA, chcą wznowić dostawy broni dla Gruzji, ale Waszyngton ma świadomość, że taki krok byłby zbyt śmiały wobec Moskwy.  
Podobnie jak w przypadku Azerbejdżanu, tak i władze Gruzji prowadziły zakulisowe rozmowy w sprawie dostaw broni z państw trzecich. Także w tym kontekście jako potencjalnych partnerów Stratfor wymienia Izrael i Polskę.

Od 25 do 29 lipca z wizytą w Azerbejdżanie, Gruzji i Armenii przebywa prezydent Bronisław Komorowski. Celem wizyty jest zwiększenie współpracy UE w ramach Partnerstwa Wschodniego z trzema krajami zakaukaskimi, z których najważniejszy jest Azerbejdżan.  
"Dążąc do zyskania sobie względów tych państw, Polska zmaga się z wieloma wyzwaniami. Wizyta Komorowskiego w regionie w niewielkim stopniu przyczyni się do ich zbliżenia z UE. Wymierny wpływ będzie miała za to na życie polityczne w Polsce, w przededniu wyborów wykazując opinii, że rząd nie jest miękki wobec Rosji" - ocenia Stratfor.

"Rząd w Warszawie ma jednak nadzieję na to, że wizyta przysłuży się jego własnym interesom i będzie małym i symbolicznym krokiem osłabiającym uścisk Rosji w tych państwach" - napisano w konkluzji.
 
Politycznie najtrudniejszym państwem dla Polski i Zachodu jest Armenia, którą Stratfor nazywa "klientem Rosji".

Ośrodek pisze też, że Polska ostatnio pośredniczyła w zabiegach mających na celu wznowienie we wrześniu rozmów z Azerbejdżanem i Turkmenistanem w sprawie projektu gazociągu Nabucco. Wznowienie rozmów byłoby ważne samo w sobie, nawet jeśli nie rozwiązuje licznych trudności z realizacją tego projektu - stwierdza komentarz. 

Źródło: PAP



 
 

Polska zastąpi Rosję na Zakaukaziu

26.07.2011

Analitycy wróżą zacieśnienie współpracy z byłymi republikami sowieckimi.

Wybory za pasem, więc polski prezydent pokazuje twardość wobec Rosji. Choć przewodnią ideą wizyty prezydenta Komorowskiego w Azerbejdżanie, Gruzji i Armenii jest współpraca z Unią, to głównym efektem mogą być kontrakty na handel bronią.

Polska może być państwem, ku któremu władze Azerbejdżanu mogą potencjalnie spoglądać w swym dążeniu do uniezależnienia się od dostaw broni z Rosji i innych państw byłego ZSRR - stooq.com cytuje komentarz ośrodka badawczego Stratfor.

Azerska armia się zbroi, ale dostawcy z dawnego ZSRR ograniczają ich zamówienia.

Polska jest krajem, który śmiało postawił się Moskwie w innych dziedzinach, dlatego z punktu widzenia władz Azerbejdżanu potencjalnie może wchodzić w grę - portal cytuje analityków.

Objęta rosyjsko-kazachskim embargiem Gruzja nie może liczyć, jak robiła to wcześniej, na dostawy broni z USA.

Jak twierdzi Stratfor, Amerykanie chcieliby wesprzeć Gruzję, ale nie chcą wchodzić w spór z Rosją. Dlatego i tu wymienia się Polskę, obok Izraela, jako potencjalnego dostawcę.

Politycznie najtrudniejszym państwem dla Polski i Zachodu jest Armenia, którą Stratfor nazywa klientem Rosji - zauważa stooq.com.

Tym ważniejsze, że Polska angażuje się w dialog także z Turkmenistanem, pośrednicząc w sprawie powrotu do rozmów o gazociągu Nabucco.

JS






 

HSBC: polski handel znacznie wzrośnie
11.10.2011

fot. Stock Photo




 

Polskie firmy mogą być spokojne o zagraniczne kontrakty. Przez najbliższe 15 lat Polska będzie jednym z krajów najszybciej zwiększających wymianę handlową - czytamy w "Pulsie Biznesu". Jak prognozuje bank HSBC, w 2025 nasz handel zagraniczny będzie o 125% wyższy niż w 2010.
 
Dla porównania globalny handel w tym czasie wzrośnie zaledwie o 73%. Do światowego potentata - zauważa gazeta - będzie nam nadal daleko, ale nasz udział w międzynarodowych obrotach towarowych wyraźnie wzrośnie - z 1% do 1,4%.
 
"W nadchodzących latach Polska będzie zwiększała rolę w światowym handlu. Razem z Czechami i Słowacją będzie stopniowo stawać się kluczowym elementem łańcucha dostaw dla europejskiego przemysłu" - twierdzi Rakesh Bhatia, szef pionu wspierania handlu w HSBC.
 
Puls Biznesu

"Tajny rząd świata" zbiera się w Szwajcarii

 

Szczyt Grupy Bilderberg w St. Moritz.

Stowarzyszenie Młodych Szwajcarskich Socjalistów protestuje przeciw utajnieniu spotkania setki najpotężniejszych biznesmenów i polityków świata. Szczelnym kordonem chroni je miejscowa policja.

Ich zdaniem w 5-gwiazdkowym hotelu Suvretta podejmowane są decyzje o przyszłości świata. Wbrew szwajcarskim zasadom demokracji, wszystko jest tajne - donosi thelocal.ch.

Przez zwolenników teorii spiskowych Klub lub Grupa Bilderberg postrzegana jest za zło absolutne.

Sama organizacja określa się od chwili założenia w 1954 roku mianem małego, międzynarodowego forum wymiany poglądów.

Zdaniem dziennikarza śledczego Davida Estulina przez lata stała się jednak swoistym światowym rządem cieni, który raz do roku podejmuje decyzje i plany na kolejne miesiące - dodaje thelocal.ch.

W spotkaniu w Hiszpanii w 2010 roku wzięli udział m.in. szef MSZ Szwajcarii, szef Airbusa, grecki minister finansów, unijni komisarze ds. nowych technologii i konkurencji oraz sekretarz skarbu USA.

Grupę Bilderberg założył w 1954 r. polski adwokat i dyplomata Józef Retinger.

JS






 

Masoni potajemnie kierują rządem

22.01.2011

Są wszędzie. Słucha ich nawet prezydent.

Najważniejsze decyzje we Francji rząd podejmuje pod wpływem masonów - twierdzi tygodnik "Le Point".

Do masonerii należą niektórzy ministrowie. Przewodzili kluczowym resortom, np. Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.

Jak podaje "Le Point", wolnomularzy można także znaleźć w otoczeniu prezydenta Sarkozy'ego, a jego doradca ds. bezpieczeństwa i terroryzmu Alain Bauer był nawet wielkim mistrzem loży Grand Orient. Masonem ma być też, według informacji tygodnika, przewodniczący Senatu Gerard Larcher - pisze "Gazeta Wyborcza".

Według gazety decyzje rządowe związane z członkami masonerii są dziwne, i zazwyczaj niekorzystne dla państwa. Ich wpływy mogą sięgać nawet sądownictwa. Gazeta uważa, że tak mogło być w przypadku decyzji o odszkodowaniu dla znanego biznesmena Bernarda Tapi.

MK





 

Polska na czele międzynarodowych sił zbrojnych

 

Powstaje Wyszehradzka Grupa Bojowa.

Ministrowie obrony państw Grupy Wyszehradzkiej uzgodnili, że Polska będzie przewodniczyć grupie bojowej tworzonej przez te kraje - tvn24.pl cytuje szefa MON, Bogdana Klicha.

Przebywający na Słowacji minister uczestniczy w spotkaniu szefów obrony państw Grupy. Na miejscu są ministrowie z Czech, Słowacji i Węgier.

Do tej pory była wola polityczna, by te kraje tworzyły grupę bojową w ramach Unii Europejskiej, ale nie było ostatecznych rozstrzygnięć, pod czyim przewodnictwem - serwis przywołuje tłumaczenie ministra Klicha.

Gotowość operacyjną grupa osiągnąć ma w pierwszej połowie 2016 roku. Polska, jako kraj przewodzący, będzie miała największy wkład.

Jakie kontrybucje wniosą poszczególne państwa, ma być przedmiotem szczegółowych ustaleń wojskowych, będą to omawiali szefowie sztabów generalnych - dodaje portal.

W ramach grupy i ze statusem gościa uczestniczyć w jej działaniach będą także żołnierze z Ukrainy. Delegacja z tego kraju jest obecna na spotkaniu w Słowacji.

JS





 

Tajne centrum dowodzenia. Tak Polska walczy z terroryzmem

 

Tajne centrum dowodzenia.

Polska zaprosiła zagranicznych dziennikarzy, by pokazać im swoje centrum dowodzenia działaniami antyterrorystycznymi - pisze agencja AP.

Dziennikarze AP dostąpili zaszczytu odmawianego na co dzień polskim mediom. Zobaczyły Centrum Antyterrorystyczne w gmachu MSWiA.

Prowadzi do niego szereg otwieranych specjalnym kodem drzwi. Nie wiadomo, ile osób w nim pracuje, ale praca odbywa się praktycznie bez dokumentów. Wszystko przekazywane jest drogą elektroniczną - ujawnia agencja.

Reporterzy widzieli też monitorowane przez Polaków na bieżąco transmisje mediów powiązanych z terrorystami jak specjalny kanał Hezbollahu

Centrum Antyterrorystyczne powstało w Polsce w 2008 roku m.in. z powodu zaangażowania militarnego naszego kraju w Afganistanie i Iraku. Służby nie ujawniają ile osób w nim pracuje. Wiadomo, że korzysta ono z doświadczeń policji, straży granicznej i agencji wywiadowczych.

TM


 

Jest data ataku Izraela na Iran. To kwestia tygodni

 

Na pierwszy cel pójdą obiekty nuklearne.

Izrael przygotowuje się do ataku na Iran. Najprawdopodobniej nastąpi on we wrześniu - informuje "Jerusalem Post".

Według Robert Baera, byłego agenta CIA na Bliskim Wschodzie, prawdopodobnie premier Izraela Benjamin Netajahu będzie chciał zaatakować zanim ONZ zajmie się głosowaniem na temat państwa palestyńskiego, czyli we wrześniu.

Baer nie podaje źródeł swoich przewidywań, przypomina jednak słowa byłego szefa Mossadu Meira Dagana, który stwierdził niedawno, że możliwość izraelskiego ataku na Iran "to nie blef".

Izrael ma nadzieję na wciagnięcie do konfliktu USA.

WB





 

Polskie produkty podbijają Rosję

 

Polskie produkty podbijają Rosjęsxc.hu
Eksport rośnie błyskawicznie.

Ostatnia wpadka z owocami i warzywami nie przeszkodziła Polakom w intensywnym rozwoju stosunków handlowych z Rosją i ekspansji naszych firm na tamtejszym rynku.

Sprzedaż do tego kraju rośnie w zawrotnym tempie, takim, jakie nie jest obserwowane w przypadku żadnego z głównych partnerów handlowych Polski – podaje forsal.pl.

Jak czytamy, w 2010 roku nasz eksport do Rosji wzrósł o niemal 40 proc. W I półroczu tego roku zwiększył się o kolejne 36 proc. rok do roku - wynika z najnowszych danych GUS.

Co Rosjanie kupują od nas najchętniej? Przebojem są wyroby przemysłu elektromaszynowego - ich udział w całym naszym eksporcie wynosi już ponad jedną trzecią, i szybko rośnie.

Jak świeże bułeczki idą też farmaceutyki, kosmetyki i tworzywa sztuczne, a także produkty rolno-spożywcze. Eksport tych ostatnich w tym roku może wynieść nawet 1 mld euro, o jedną trzecią więcej niż w roku ubiegłym - informuje forsal.pl.

JK





 

Warszawa ma najniższe bezrobocie w Europie

 

Prawie wszyscy mają pracę.

Warszawa ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia w całej Europie – zauważa "Rzeczpospolita". 

W naszej stolicy pracy nie ma tylko 3,5 proc. mieszkańców. Dla porównania, w Madrycie, Berlinie czy Dublinie jest dwucyfrowa; w Paryżu, Rzymie i Londynie zbliża się do 10 proc. 

Lepiej niż na Zachodzie jest także w innych stolicach Europy Środkowo-Wschodniej.

Kraje postkomunistyczne rozwijają się bardzo nierównomiernie, a stolice często są tam zielonym wyspami: szybko się bogacą, przyciągają inwestorów i kusząc zarobkami zasysają siłę roboczą z mniejszych miast - informuje hotmoney.pl. 

RM


 

ONZ: Polska lepsza niż Niemcy i Wielka Brytania

25.07.2011 

ONZ: Polska lepsza niż Niemcy i Wielka Brytania 
Creative Commons / Flickr/ Te lo juro por Madonna

Mocna pozycja w rankingu inwestycyjnym.

Rosną notowania Polski na zagranicznych rynkach. Przynajmniej w najnowszym raporcie ONZ-owskiej Konferencji do spraw Handlu i Rozwoju UNCTAD World Investment Report 2011 - donosi "Rzeczpospolita".

Znaleźliśmy się na 6. miejscu najbardziej atrakcyjnych krajów świata dla lokowania inwestycji w latach 2011-2013. Według dziennika to potężny awans.

W 2010 roku UNCTAD umieścił Polskę na miejscu 12. Teraz wyprzedzają nas jedynie Chiny, Stany Zjednoczone, Indie, Brazylia i Rosja - zauważa gazeta.

Za nami znalazła się Wielka Brytania, Singapur i Niemcy. Nieźle radzimy sobie także w sektorze nowoczesnych usług biznesowych.

W zestawieniu najbardziej perspektywicznych miast dla takiej działalności pierwsze miejsce zajął Kraków, wyprzedzając między innymi Pekin, Buenos Aires, Kair oraz Sao Paulo - dodaje "Rzeczpospolita".

JS






 

Rosja stawia rakiety pod polską granicą. Zniszczą wszystko

5.08.2011 

Rosja stawia rakiety pod polską granicą. Zniszczą wszystko 
wikimedia.org

Pierwsze transporty dotarły.

Moskwa postanowiła uzbroić obwód kaliningradzki. Ma tam stanąć nowy przeciwlotniczy system rakietowy S-400. 

Rosjanie twierdzą, że nikt na świecie nie posiada podobnych rakiet. Pociski mają zasięg 400 km. Mogą niszczyć "niewidzialne" samoloty, wykonane w technologii Stealth, a także śledzić jednocześnie ponad 300 innych latających maszyn i ostrzelać w jednym momencie 36 z nich - informuje "Rzeczpospolita".

Władze w Moskwie zapewniają jednak, że system S-400 nie jest skierowany przeciwko członkom NATO. 

Cały czas mamy nadzieję na to, że Zachód zbuduje z nami wspólną tarczę obronną. Umieszczamy rakiety blisko granicy z Unią właśnie po to, by łatwiej było taki system zintegrować - mówi rosyjski ekspert w dziedzinie wojskowości Igor Korotczenko.

W sumie do końca 2011 roku na terenie obwodu kaliningradzkiego mają pojawić się dwa dywizjony nowych rakiet. 

Rosjanie zaczęli domagać się ustawienia w obwodzie kaliningradzkim większej liczby rakiet, po tym jak NATO odrzuciło propozycję Kremla dotyczącą stworzenia wspólnego systemu obrony, który miałby zatrzymać atak ze strony Korei Północnej czy Iranu.

BB



 

Gruzja prosiła Polskę o broń przeciw Rosji

30.11.2010
Tajna depesza z ambasady USA w Warszawie.

Gruzja miała prosić Polskę o broń w czasie wojny z Rosją w 2008 roku. Polscy wojskowi krytycznie oceniali prezydenta Gruzji, który, według nich, dał się sprowokować Moskwie - to informacje zawarte w depeszy ujawnionej przez "Russkij Reporter".

Tygodnik twierdzi, że jako jedyne medium otrzymał od Wikileaks depeszę wysłaną 2 lata temu przez dyplomatów amerykańskich z ambasady w Warszawie.

Depesza jest sklasyfikowana jako tajna. Dotyczy rozmowy szefa Sztabu Generalnego WP gen. Franciszka Gągora (zginął w katastrofie 10 kwietnia pod Smoleńskiem) z attache obrony USA. Odbyła się ona 13 sierpnia, kilka dni po wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej.

Gen. Gągor miał stwierdzić, że Micheil Saakaszwili, angażując się w militarny konflikt z Rosjanami zniszczy swoją armię i zaprzepaści szanse na integrację Gruzji z NATO.

Polski wojskowy mówił też o prośbie prezydenta Gruzji o dostarczenie zestawów przeciwlotniczych GROM i przeciwczołgowych FAGOT.

Generał Gągor ocenił też - według depeszy - że rosyjska armia jest wciąż bardzo silna, szczególnie jeśli chodzi o wywiad, rekonesans i broń elektroniczną - dodaje stacja.

Szef Sztabu Generalnego WP rozmawiał z attache obrony USA również o przyspieszeniu przyjęcia Ukrainy do programu integrującego z NATO oraz konieczności rozmieszczenie rakiet Patriot w Polsce.

To pierwszy "polski" dokument z Wikileaks ujawniony w całości. Według niemieckich mediów, depesz wysłanych z ambasad USA w Warszawie i Krakowie ma być 972.

AJ


 


Estonia szykuje się do wojny z Rosją. Pod polską granicą
9.07.2011 

Minister obrony potwierdził ich istnienie.

Estonię ogarnęła gorączka wojenna. Rząd ogłosił, że przygotowuje już oddziały do walki z najeźdźcą, który miałby ten kraj zaatakować podobnie jak zrobił to z Gruzją - donosi dziennik "Prawda".

Stworzenie partyzanckiej formacji, estońskich guerillas, ogłosił właśnie minister obrony kraju, Mart Laar. Gromadzona jest amunicja, przygotowywane oddziały rezerwy.

Na internetowym czacie na portalu Delfi Laar wyjaśnił, że choć rosyjskie czołgi mogłyby z Pskowa do Tallina dotrzeć w trzy godziny, mają sposób by je zatrzymać.

Przygotowania się już rozpoczęły. Mówimy o zaminowywaniu dróg i mostów, rozkładaniu ładunków kierunkowych. Zerwane mosty powstrzymają Rosjan tak samo, jak powstrzymały ich w Gruzji - wypowiedź ministra cytuje rosyjska gazeta.

Mart Laar był swego czasu doradcą obrony prezydenta Gruzji, Micheila Saakaszwilego. Przypomniał jak 4 lipca 1941 współpracujące z nazistami oddziały estońskich partyzantów rozbiły formacje zbrojne NKWD.

JS





Estonia ma już cyberarmię. Walczy tylko w sieci

1.01.2011

Pierwszy oddział liczy 80 ochotników.

Estonia to jeden z najbardziej rozwiniętych technologicznie krajów świata. Tu poprzez internet można załatwić wszystko. Nic więc dziwnego, że Estończycy boja się cyberataku. By mu zapobiec tworzą cyberarmię - informuje "Rzeczpospolita".

Pierwszy oddział składa się z 80 ochotników. W cywilu są informatykami, pracownikami banków, ministerstw, urzędnikami i inżynierami. Łączy ich jedno - spotykają się co tydzień w Tallinie i Tartu, i odpierają symulowany cybernetyczny atak na swój kraj.

Ochotnicy działają w ramach Ligi Obrony Cybernetycznej, wchodzącej w skład Estońskiej Ligi Obrony Totalnej, odpowiednika amerykańskiej Gwardii Narodowej. W razie konfliktu będą jednak podlegać wojskowemu dowództwu.

Minister obrony Estonii Jaak Aaviksoo marzy jednak o stworzeniu prawdziwej cyberarmii. O tym, by każdy idący do wojska młody człowiek mógł zdecydować czy chce bronic swego kraju z karabinem w ręku czy też przy klawiaturze komputera. Wystarczyłoby tylko, że ma odpowiednie umiejętności.

To na razie wizja przyszłości, jeszcze bez żadnych konkretów. Ale realna. Na początku XX wieku była przecież tylko armia lądowa i marynarka wojenna. Potem doszły siły powietrzne. Technologia rozwija się tak szybko, że cyberwojsko również może dołączyć do sił zbrojnych - stwierdził rzecznik estońskiego MON Peeter Kuimet.

Estonia już raz przeżyła cybernetyczny atak w 2007 roku, gdy jej władze zdecydowały o przeniesieniu z centrum Tallina pomnika sowieckiego żołnierza. Oskarżano o to rosyjskich hakerów, Rosja odrzucała zarzuty. Ochotnicy z Ligii Obrony Cybernetycznej mają zrobić dziś wszystko, by taka sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości.

WB
  

Rosjanie planowali zamach na prezydenta Gruzji

 

Saakaszwilego mieli zabić komandosi Specnazu.

Rosyjski komandos ujawnił, że 2 lata temu podczas wojny z Rosją o Osetię Południową przygotowywano się do uprowadzenia lub zabicia gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwiliego. Wywiad z żołnierzem Specnazu opublikował portal argumenty.ru.

W czasie sierpniowej wojny w 2008 roku dwie grupy komandosów ukryły się w mieszkaniach na obrzeżach Tbilisi i czekały na rozkaz z Moskwy - wyjaśnia stooq.com.

Komandos twierdzi, że w czasie akcji jego jednostka znała każdy krok gruzińskiego prezydenta. Rosyjscy żołnierze wiedzieli nawet ilu ochroniarzy będzie towarzyszyć politykowi każdego dnia.

Akcja miała zostać tak przeprowadzona, żeby podejrzenia nie padły na Rosję - wyjaśnia komandos.

Dodaje, że w ostatniej chwili z Moskwy przyszedł rozkaz o odwołaniu akcji, a żołnierze wycofali się do baz w Osetii Południowej i Abchazji.

AJ






 

Litwini testują rakiety balistyczne. Chcą być potęgą?

22.04.2011 

Udane testy pocisków na Litwie.

Inżynierowie z Instytutu Technologii Obronnych Politechniki w Kownie przetestowali rakiety balistyczne własnej produkcji. Rakiety odpalono na poligonie w Juodkrante. Pociski GTI-260 mają zasięg tylko 30 km.

Ale Litwini mają jednak wielkie ambicje. Chcieliby, aby w przyszłości ich rakiety wynosiły na orbitę małe satelity (o masie do 10 kg). Nawiązali już współpracę z Europejską Agencją Kosmiczną - informuje TVN 24.

Prace nad rozwojem rakiet prowadzą od 2006 roku. Najpierw opracowali pocisk GTI-1 o zasięgu 10 km (rakieta osiągnęła prędkość około 1500 km/h).

Program ma charakter wojskowy jednak rakiety mają być wykorzystywane do celów meteorologicznych i badania atmosfery.

TM



 

Rosjanie uzbroili Abchazję w super rakiety

 

Gruzja i NATO "zaniepokojone".

Rosyjskie rakiety obrony przeciwlotniczej, zdolne zwalczać samoloty na odległość 120 kilometrów, zostały umieszczone w Abchazji - informuje gazeta.pl.

O rozmieszczeniu rakiet S-300 poinformowało rosyjskie dowództwo sił powietrznych. Do drugiej separatystycznej republiki Gruzji Osetii Południowej trafiły "środki obrony powietrznej innego typu".

Tbilisi natychmiast powinformowało, że krok ten wzbudził "zaniepokojenie" Gruzji i NATO.

Abchazja i Osetia Południowa to dwie separatystyczne republiki na terenie Gruzji. Ogłosiłu niepodległość w 2008 roku, podczas wojny Rosji z Gruzją. Po wojnie Rosja uznała niepodległość obu tych terytoriów. W ślad za Moskwą poszły Wenezuela, Nikaragua i Nauru, pozostałe kraje świata uznają obie republiki za część Gruzji.

Trzy dni temu prezydent Rosji złożył wizytę w Abchazji, zapewnił jej prezydenta, że "Moskwa będzie rozwijała wszechstronne relacje z Abchazją, w tym w sferze bezpieczeństwa i gospodarki".

WB





 

Rosjanie nie pozbędą się broni chemicznej

 

Odwlekają rozbrojenie o kolejne lata.

Rosjanie właśnie obwieścili, że nie zlikwidują swojego arsenału broni chemicznej do 2012 roku. Nadal prawie połowa pocisków ze śmiercionośnymi substancjami tkwi w ich magazynach wojskowych - informuje foxnews.com.

Na mocy porozumienia z USA Rosja zobowiązała się do wyeliminowania z arsenału broni chemicznej typu I - to znaczy substancji chemicznych, które mogą być przydatne tylko w celach wojskowych. Do tej pory udało się Rosjanom zlikwidować ok. 19 tys. ton takiej broni.

Niestety, mimo otwarcia nowego zakładu utylizującego taką broń na Syberii, Moskwa twierdzi, że potrzebuje jeszcze 2-3 lat na pozbycie się jej ze swojego arsenału.

Powód? Kryzys finansowy. Rosjanie twierdzą, że to dlatego zakład na Syberii - mimo finansowego wsparcia z USA - powstał z opóźnieniem. Dlatego też kosztowna utylizacja przebiega z opóźnieniem.

Także Amerykanie twierdzą, że nie będą w stanie dotrzymać postanowień traktatu. Im także przeszkodził kryzys gospodarczy.

WB




 

Największy podżegacz wojenny w Europie
Polska Zbrojna | aktualizacja 2011-08-17
Francja ma wciąż ambicje mocarstwowe  
 
Francja z żarliwej pacyfistki stała się głównym podżegaczem wojennym Europy. Tak przynajmniej twierdzi część publicystów. Inni określają prezydenta Francji mianem nowego króla Europy. Co sprawiło, że Paryż z głównego orędownika dyplomacji stał się zwolennikiem rozwiązań siłowych? I po co Francji sojusz militarny z Rosją? - na te pytania odpowiada Robert Czulda na łamach "Polski Zbrojnej".
Co najmniej od zakończenia II wojny światowej, a już na pewno od czasu przegrania neokolonialnych wojen w Indochinach i Algierii, Francję trudno było określić mianem państwa prowadzącego aktywną politykę z zastosowaniem środków militarnych. Wręcz przeciwnie, po wyrażeniu sprzeciwu wobec wojny w Iraku (2003 rok) państwo to zyskało opinię głównego orędownika dyplomacji.

Przyczyniła się do tego retoryka ówczesnego szefa ministerstwa spraw zagranicznych Francji Dominique’a de Villepina, który - trzymając w ręku gałązkę oliwną - przekonywał, iż "relacji międzynarodowych nie sposób budować bez trwałego dialogu i wzajemnego szacunku, nie przestrzegając zasad i stawiając na siłę".

W ostatnich tygodniach obecny minister spraw zagranicznych Alain Juppé stara się przekonać, że we francuskiej polityce nie doszło do istotnej zmiany, a Paryż działa zgodnie z wytyczoną linią. Jak stwierdził, w każdej operacji międzynarodowej - w Afganistanie, na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Libii - Francja przestrzega prawa międzynarodowego oraz imperatywu moralnego w imię ochrony cywilów. Zdaniem Juppé, nie można więc mówić o niczym nowym, a już na pewno nie o agresywniejszej, by nie rzec: militarystycznej, polityce zagranicznej. Skoro tak, to dlaczego wielu komentatorów obwieszcza zmianę?

Kolonialny instynkt

Pierwszym przejawem nowego kierunku okazała się interwencja w Libii. Sporym zaskoczeniem było to, iż Paryż jako pierwszy ruszył na siły Muammara Kadafiego, jako pierwszy też uznał rebeliancką Tymczasową Radę Narodową w Bengazi, czym wywołał sporą konsternację wśród sojuszników. Brytyjska specjalistka od spraw międzynarodowych Clara O’Donnell (Centre for European Reform) nie ma wątpliwości: "Francja dokonała w swej polityce zwrotu o 180 stopni". Sophie Pilgrim na łamach "France24" pisała w podobnym tonie: "Sarkozy przekształca Francję z żarliwego pacyfisty w największego podżegacza wojennego Europy". Znamienne jest, iż teraz Libię bombardują odrzutowce Rafale, te same, które nie dalej jak cztery lata temu Sarkozy chciał sprzedać Kadafiemu.

Wyjaśnienia Juppé, iż Francję motywuje troska o cywilów, jakoś nie przekonują. W praktyce wielkie państwa zawsze kierują się egoistycznymi interesami. Francja, mająca trzeci (po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii) budżet w NATO, chce odgrywać rolę co najmniej mocarstwa regionalnego, a zatem musi dbać o porządek w swojej strefie wpływów. Przesadnie uproszczona, a w przypadku Libii wyraźnie nieprawdziwa, jest jednak ocena Charlesa Bremnera, który powołał się na "odrodzenie kolonialnego instynktu". Jak stwierdził na łamach "The Australian", "strzelając do miejscowej ludności, Francja powróciła do stylu kolonialnego, by w ten sposób umieścić własnych protegowanych w pałacu". Sugerować to może strategiczną reorientację całej francuskiej polityki.

Faktem jest, iż destabilizacja w Tunezji i Libii wymagała podjęcia działań. Zupełnie inną sprawą jest to, czy podjęte decyzje były słuszne. Francja (nadal postrzegająca siebie jako wielką potęgę) nie mogła patrzeć bezczynnie. Tym bardziej że przewidywaną pasywność zachowała Unia Europejska, przez co Paryż - w obliczu tradycyjnej bierności militarnej Niemiec - wzmocnił pozycję lidera Starego Kontynentu.

Droga do reelekcji

Obecną politykę francuską trudno rozpatrywać z pominięciem kontekstu wewnętrznego, a więc przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Jeszcze kilka miesięcy temu szanse Nicolasa Sarkozy’ego na reelekcję były niewielkie. Teraz na łamach "New York Timesa" określono go mianem króla Europy. To opinia przesadzona, nawet wziąwszy pod uwagę, że jego najpoważniejszy rywal do fotela, szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn, został zdyskredytowany i pozytywne rozstrzygnięcie afery z pokojówką też nie zwiększy jego popularności.

Według najnowszego rankingu, 35% ankietowanych ufa Sarkozy'emu, co oznacza wzrost o trzy punkty procentowe w ciągu kilku miesięcy. To najlepszy wynik od maja 2010 roku. Cóż z tego, skoro prezydentowi nie ufa aż 61% społeczeństwa. Dużo lepiej wypada na tym tle Martine Aubry, liderka socjalistów i potencjalna kontrkandydatka wyborcza obecnego prezydenta - ufa jej 53% respondentów, co daje wzrost aż o 11 punktów procentowych. Gdyby w wyborach wystartował socjalista François Hollande, w drugiej turze pokonałby Sarkozy'ego, uzyskując około 60% głosów. Wynik Aubry byłby tylko nieco gorszy - 58%. Oznacza to, że jeżeli ostatnie interwencje zbrojne były nastawione na zapewnienie Sarkozy’emu zwycięstwa w wyborach prezydenckich - to możemy mówić o wielkim fiasku polityki głowy państwa.

W praktyce nie ma powodów do uznania, iż jesteśmy świadkami trwałego zwrotu Paryża w stronę militarystycznego interwencjonizmu. Przeprowadzone akcje wojskowe stanowiły odpowiedź na konkretne, bieżące zagrożenia, nie były przejawem nowej polityki. Francji nie stać na odgrywanie roli globalnego mocarstwa. Według bardzo ostrożnych szacunków, interwencja w Libii kosztowała Paryż do tej pory co najmniej 150 milionów dolarów powyżej standardowego budżetu, chociaż wielu uważa, że koszty są dużo wyższe, a francuskie siły zbrojne już mocno zmęczone. Cenę polityczną dopiero trzeba będzie zapłacić, i nie chodzi tu wyłącznie o niemal pewną wyborczą porażkę Sarkozy'ego. Głównym problemem jest to, że nie widać końca problemów ani na Wybrzeżu Kości Słoniowej, ani w Libii.

Kierunek Moskwa

Gdyby szukać trwałego elementu nowej polityki francuskiej, byłoby to zbliżenie z Rosją. Sprzedaż dwóch okrętów desantowych typu Mistral, wartych 1,7 miliarda dolarów, to dopiero początek współpracy. Francja chce włączyć się w modernizację rosyjskich sił zbrojnych, a także wspomóc prywatną firmę Total w operacji przejęcia 12% udziałów w rosyjskiej firmie energetycznej Novatek. Do 2013 roku udział Francuzów mógłby wynosić już 49%. Total ma również uzyskać 20% w projekcie gazowym Jamał. Cel tych zamierzeń jest prosty: osłabić wyjątkowość osi Berlin-Moskwa, by w ten sposób nie stracić dominującej roli rozgrywającego w sprawach europejskiego bezpieczeństwa, zarówno w wymiarze militarnym, jak i energetycznym. W przeciwnym razie pośrednikiem w relacjach z Moskwą byłby Berlin, a to nie leży w interesie Paryża.

Poza tym istnieje ryzyko, choć niewielkie, że francusko-niemiecki sojusz się załamie. Wobec wyraźnego i głębokiego kryzysu koncepcji integracji europejskiej i strefy euro, a także coraz samodzielniejszej polityki Niemiec - także w odniesieniu do Rosji - dla Paryża korzystne jest stworzenie systemu bliskich relacji z regionalnymi mocarstwami poza strukturami Unii Europejskiej. Zdaniem ekspertów uznanej agencji analitycznej STRATFOR, idealnym partnerem dla Francji jest Rosja, bowiem oba państwa nie mają sprzecznych interesów lub nakładających się na siebie stref wpływów. Co ważne, dla Rosji takie partnerstwo jest niezwykle cenne, bowiem Francuzi mogą jej zaoferować nowoczesne technologie wojskowe. Dzięki tej współpracy Moskwa utrzymuje bezpośredni kontakt z liderem Unii Europejskiej. Taki układ jest tylko teoretycznie dobry dla Europy Środkowo-Wschodniej. W praktyce za zbliżenie Francji i Niemiec z Rosją zawsze płaci nasz region, z Polską na czele.

Apel do sojuszników

Rząd w Paryżu zaapelował o większy udział w operacji w Libii. - Francja pragnęłaby, aby jej sojusznicy w Unii Europejskiej - Hiszpania, Niemcy i Polska oraz kraje Europy Północnej - więcej jej pomagały - powiedział minister obrony Gerard Longuet w wywiadzie dla tygodnika "Le Journal du Dimanche". Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że odblokowano 259 milionów dolarów libijskich aktywów, które przekazano powstańczej Narodowej Radzie Libijskiej na "zakupy humanitarne".

Robert Czulda, "Polska Zbrojna"






USA: Na cyberatak odpowiemy realnymi rakietami

Tak Amerykanie ukarzą zamachowców.

Pentagon nie zrezygnuje z reakcji militarnej w przypadku cyberataku na systemy komputerowe w Stanach Zjednoczonych. Deklaracja sekretarza obrony USA Jamesa Millera to odpowiedź na coraz większą liczbę ataków w internecie na instytucje rządowe.

Amerykańscy eksperci uważają, że scenariusz zamachu terrorystycznego w sieci jest coraz bardziej realny. Ich zdaniem USA są dużo bardziej zagrożone niż Chiny czy Rosja.

Wśród zainteresowanych atakiem na Amerykę mogą być np. terroryści z al Kaidy. USA są zaś na walkę w cyberprzestrzeni słabo przygotowane - zauważa "Rzeczpospolita.

Politycy i wojskowi dyskutują jednak nad tym, kiedy należy uznać, że zaczęła się cyberwojna. James Carafano, ekspert ds. bezpieczeństwa w waszyngtońskiej Fundacji Heritage uważa, że najważniejsza jest ocena konsekwencji takiego ataku.

Jego zdaniem odwet powinien być taki sam jak w przypadku użycia tradycyjnej broni - zlokalizowanie i zniszczenie miejsca skąd nastąpił atak.

4 lipca zeszłego roku doszło już do ataku na sieci amerykańskie, o który władze w Waszyngtonie podejrzewają Koreę Północną. Z kolei Chińczyków czy Rosjan Amerykanie oskarżają o ataki mające na celu wykradzenie tajnych informacji - dodaje dziennik.

AJ




 

USA nie są przygotowane na cyberatak

4.12.2009 

Nawet NASA nie potrafi chronić swoich danych.

Aż w 23 z 24 skontrolowanych agencji rządowych nie przestrzega się przepisów dotyczących bezpieczeństwa danych w sieci - wynika z raportu zespołu ekspertów powołanego przez Government Accountability Office (GAO), instytucję kontrolną Kongresu Stanów Zjednoczonych.

Tymczasem liczba włamań do rządowych agencji od 2006 roku do 2008 roku wzrosła aż o 200 procent - informuje cnsnews.com.

Tylko do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego cyberprzestępcy włamywali się w 2008 roku aż 16843 razy!

Jako przykład słabo zabezpieczonych przed włamaniami instytucji, eksperci wymienili m.in. laboratorium w Los Alamos (to tu opracowano amerykańską bombę atomową pod koniec II wojny światowej), w Tennessee Valley Authority, państwowe przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją i dystrybucją energii (z elektrowni wodnych i atomowych) dla kilku amerykańskich stanów a także... NASA.

Co gorsza, w aż 9 skontrolowanych instytucji przestępcy mogli mieć dostęp do danych nie tylko przy pomocy sieci, ale również fizycznie. Mogli po prostu wejść do budynku i usiąść przy dowolnie wybranym komputerze.

WB




 

Cyberatak na USA. "To już wojna"

 

Hakerzy zaatakowali rządowe komputery.

Wojna wybuchła 4 lipca. Celem ataku stały się strony amerykańskich agencji rządowych, w tym kilku odpowiedzialnych za zwalczanie cyberprzestępczości - informuje AFP. 

Niektóre strony, np. Secret Service i Federalnej Komisji Handlu i Transportu, były atakowane jeszcze w tym tygodniu. Urzędnikom zabroniono ujawniać szczegółów dotyczących ataków, ale wiadomo, że specjaliści uznali je za "niezwykle długie" i "wyrafinowane". 

Niektóre witryny były całkowicie niedostępne dla użytkowników przez dwa dni - powiedział Ben Rushlo z firmy Keynote Systems. 

W 2008 roku odnotowano ponad 5,4 tys. ataków na amerykańskie komputery rządowe, rok wcześniej zarejestrowano 3,9 tys. takich przypadków.

TM





 

Chińczycy mają superbroń. To zabójca lotniskowców

19.04.2011 

Amerykanie w szoku.

Prototyp chińskiego myśliwca piątej generacji J-20 odbył drugi lot testowy. Maszyna zaskoczyła Amerykanów, którzy nie spodziewali się tak szybkiego rozwoju przemysłu lotniczego w Chinach.

J-20 wzbił się w powietrze z lotniska przy fabryce samolotów i instytucie badawczym w Czengdu i przeleciał kilka razy nad lotniskiem. Lot trwał około półtorej godziny - informuje "People's Daily".

10-20 wstępnych lotów prototypu trzeba poświęcić kalibracji całej maszyny. To krótkie loty, ale cały proces zajmie lata - powiedział chiński pilot oblatywacz Xu Yongling

Największym problemem Chińczyków przy realizacji tego projektu jest budowa odpowiednich silników. Mają być gotowe w 2015 roku, na ten cel przeznaczono już około 1,5 mld dolarów.

J-20 będzie prawdopodobnie rywalem dla amerykańskich F-22 Raptor i F-35 Lightning II. Będzie szybką, trudnowykrywalną i latającą wysoko maszyną - uważają eksperci.

Według TVN 24 jego głównym zadaniem będzie przedarcie się przez pierwszą linię wrogich samolotów i atak na tankowce oraz samoloty pozostające "na zapleczu" frontu. Inną opcją są też ataki na amerykańskie lotniskowce przy pomocy rakiet dalekiego zasięgu.

TM





 

Chiny wykupują świat na potęgę

23.12.2010 

Inwestują w brazylijskie firmy, chcą kupić obligacje Portugalii.

Chińczycy są gotowi kupić portugalskie obligacje za 4-5 mld euro. Według portugalskich mediów rządy obu krajów zawarły już w tej sprawie stosowne porozumienie - informuje tvn24.pl.

Dziennik "Jornal de Negocios" poinformował, że podczas wizyty w Chinach minister finansów Portugalii Fernando Tiexeira dos Santos spotkał się ze swym chińskim odpowiednikiem Xie Xurenem i szefem tamtejszego banku centralnego. To wówczas zawarto porozumienie o wykupie portugalskich papierów dłużnych na aukcjach lub na rynkach wtórnych na początku 2011 r.

Chiny na razie nie potwierdziły tej informacji, a mimo to informacja ta już lekko poprawiła kurs euro do dolara.

Czy dojdzie do takiej transakcji? Wicepremier Chin Wang Qishan zapowiedział, że jego kraj wspiera wysiłki Unii Europejskiej zmierzające do ustabilizowania strefy euro. Przyznał też, że Pekin podjął "konkretne kroki", aby pomóc niektórym krajom europejskim.

Tymczasem chiński gigant energetyczny State Grid, który znalazł się na ósmym miejscu listy Forbes 500, kupił siedem brazylijskich firm energetycznych za kwotę 989 mln dolarów.

WB





 

Chiny szantażują cały świat. Mogą zrobić wszystko

 

Trzymają nas w szachu.

Chiny radykalnie podnoszą ceny rzadkich pierwiastków. Ceny niektórych poszybowały w górę nawet o 400 procent .

Chcą zmusić świat, by zamiast kupować od nich surowce, sprowadzał gotowe wyroby - pisze "Gazeta Wyborcza".

Pekin ograniczył więc eksport pierwiastków niezbędnych do tworzenia zaawansowanych technicznie urządzeń z 50 tys. do 30 tys. ton już w 2009 roku. Teraz na rynek ma ich trafić jedynie 8 tys. ton.

Mocarstwo ma też w rękach potężny środek nacisku.Spotkała się z nim np. Japonia, która niedawno aresztowała kapitana chińskiej łodzi. Właśnie nałożołono na nią embargo na dostawy.

Globalny popyt na pierwiastki sięga dziś 134 tys. ton. Już teraz świat musi więc korzystać z rezerw strategicznych. Według prognoz do 2012 roku światowa gospodarka będzie potrzebowała 180 tys. ton metali ziem rzadkich rocznie - pisze "Gazeta Wyborcza".

MK





 

Koniec monopolu Chin na surowce. Świat się broni

20.11.2010 

Potężne odkrycie cennych metali w USA.

Co najmniej 13 milionów ton rzadkich pierwiastków leży pod ziemią w USA. To może przełamać monopol Chin w handlu tymi metalami.

US Geological Survey rozpoczęło gorączkowe przeszukiwanie wszystkich znanych zasobów, by przeciwdziałać potencjalnemu zagrożeniu zmniejszeniem ich dostaw - donosi epakistannews.com

Problemem może być tylko ich wydobycie. Na pewno zajmie to kilka lat. Zdaniem geologów nie ma jednak wyjścia. Sprawa jest zbyt ważna.

Pierwiastki rzadkie są niezbędne w nowoczesnej technice. Występują dosłownie we wszystkim. Od dysków komputerowych przez samochody hybrydowe - donosi portal.

W tej chwili 97 procent ich dostaw światowych kontrolują Chiny.

MK




 

Chiny straszą USA "bronią jądrową" ekonomii

 

Stany Zjednoczone mają nie "podskakiwać", bo zbankrutują.

Chiny zagroziły sprzedażą swoich udziałów w długu USA, jeżeli ten kraj będzie prowadził dalej wojnę handlową.

Ta możliwość, nazywana prawdziwą "bronią jądrową" ekonomii, mogłaby doprowadzić do wzrostu stóp procentowych w USA. A w efekcie do poważnych problemów gospodarczych. 

Zapowiedź, która padła z ust Ding Yifana, guru chińskiego Development Research Centre to ciąg ostrych stwierdzeń ze strony Państwa Środka. W ostatnim czasie kwestionowało ono nawet wiarygodność kredytową USA i jego waluty - informuje "The Telegraph".

Udział Chin w długu Stanów Zjednoczonych szacuje się na 1,5 biliona dolarów.

MK





 

Gospodarka Chin rośnie w szalonym tempie

10.12.2010

Chiny zdetronizują USA?

Chiński import i eksport wzrósł tak bardzo, że zaskoczyło to wielu ekonomistów. To kolejny znak, że druga co do wielkości gospodarka świata jest w "solidnej kondycji" - donosi France24.

Chiński eksport osiągnął na koniec listopada wartość 153,3 mld dolarów - to o 34,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Import wzrósł w stosunku do ubiegłego roku o 37,7 proc., do 130,4 mld dolarów. Tym samym nadwyżka w handlu zmalała do 27,1 mld dolarów.

Tymczasem najbardziej optymistyczne analizy ekonomistów mówiły o najwyższym średnim wzroście ok. 22 proc.

Ta informacja wpłynie z pewnością na chińsko-amerykańskie rozmowy o gospodarce, które zaplanowano w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie - dodaje stacja.

AJ




 

Chiny drugą gospodarką świata

 

Japonia ustąpiła miejsca w rankingu.

Trzydziestu lat nieprzerwanego wzrostu potrzeba było Chinom na zajęcie drugiego miejsca w rankingu największych gospodarek świata - donosi "Rzeczpospolita".

Wyprzedzenie Japonii przez Chiny było jak najbardziej zakładane. Wiedziano, że nastąpi to w tym roku, nie wiadomo było, w którym kwartale. Wystarczyły dwa.

Japoński PKB wzrósł kwartał do kwartału o 0,1 proc. Chiński wzrost, jak zwykle był dwucyfrowy i wyniósł 10,3 proc. - zauważa dziennik.

O ile Japonia ma nikłe szanse na 3-proc. wzrost na koniec roku, Chiny twardo trzymać się będą 10 proc.

Wcześniejsze rekordy Chin to wyprzedzenie Niemiec - największego eksportera na świecie oraz USA - największego rynku samochodów.

Chińczycy mają na swoim koncie jeszcze jeden rekord - w roku 2006 „zdetronizowali” Stany Zjednoczone, jako największy truciciel na świecie - emitent gazów cieplarnianych - podkreśla "Rzeczpospolita".

Kolejny skok Wielkiego Smoka i detronizacja USA nadejdzie za 20 lat. Chyba, że szybciej, bo w prognozach dotyczących Chin zwykle się ich nie docenia.

JS




 

Chińczycy zainwestują w Polsce. Wydadzą miliardy

3.11.2010 

Zainwestują w porty, drogi i kolej.

Liczna chińska delegacja przybyła właśnie do Polski na rozpoznanie. Ponad stu biznesmenów z Państwa Środka sprawdza czy w naszym kraju da się zarobić.

Chińczycy przyjmowani są przez naszych najważniejszych polityków - prezydenta, premiera, marszałków obu izb parlamentu a na ministrach skończywszy - donosi RMF FM.

Już wiadomo, że firmy z Chin chcą zainwestować miliardy euro w nasze porty, produkcję miedzi i budowę dróg.

Interesuje ich także rynek telekomunikacyjny, transport kolejowy, a polscy politycy liczą także na ratunek fabryki samochodów na Żeraniu.

Prawda jest taka, że chińska gospodarka pędzi w przeciwieństwie do europejskiej i nie tylko europejskiej. Coraz częściej z większą uwagą obserwujemy giełdę w Szanghaju a nie w Tokio - zauważa stacja.

Chińczycy zainteresowani są także inwestycjami w innych krajach Europy i wszędzie witani są z otwartymi rękoma. Obrońcy praw człowieka apelują do europejskich polityków o wykorzystanie szansy i podnoszenia podczas rozmów biznesowych sprawy więźniów politycznych Pekinu.

AJ





 

Chińczycy zaleją polskie uczelnie

11.10.2010 

Tysiące chcą się u nas uczyć.

Tysiące Chińczyków będą studiować w Polsce. I płacić za miesiąc nauki tyle, ile nasi studenci za rok - donosi „Gazeta Wyborcza".

Polskie uczelnie promują się w Chinach i szukają tam chętnych do nauki, żeby ratować swoje finanse. W czasie niżu demograficznego polskich studentów jest zbyt mało, aby ich opłaty za czesne pozwoliły utrzymać szkoły wyższe.

Co ciekawe, jako pierwsze bój o chińskich studentów wygrały akademie muzyczne Od kilku dni grupy młodych Chińczyków studiują w Bydgoszczy, Poznaniu, Krakowie i Łodzi.

Bydgoszcz przyjęła np. 18 Chińczyków. Głównie zdolnych pianistów, których przyciągnęła magia Rafała Blechacza, absolwenta tej akademii - mówi Yi Wang, opiekujący się Azjatami.

Za rok studiów w Polsce chińscy studenci płacą po ok. 4 tys. euro.

AJ






 

Chińczycy podbiją wszechświat, wysyłają sondę księżycową

10.09.2010 

Przygotowują się do lądowania na Księżycu.

Już w październiku na orbitę Księżyca trafi druga chińska sonda - Chang'e 2.

To kolejna misja, która ma przygotować Chiny do wysłania na powierzchnię Srebrnego Globu astronautów - informuje yahoo.com.

Program Chang'e - tak nazywa się bogini Księżyca w chińskiej mitologii - postrzegany jest jako próba wprowadzenia samodzielnego programu badań kosmicznych na równi z Rosją czy USA.

Chińczycy chcą w 2013 roku wysłać na Księżyc pierwszy bezzałogowy statek Chang' 3. Ma on przetestować miękkie lądowanie na Srebrnym Globie i przywieźć na Ziemię próbki skał. Do 2020 roku Chińczycy chcą wysłać na Księżyc misję załogową.

Jeśli im się to uda będą drugim po USA krajem na świecie, którego astronauci postawili stopę na Księżycu.

WB





 

Chiny budują gigantyczną armię

 

Ma być nowoczesna i zdolna prowadzić wojnę z USA.

Unowocześniają swoją broń rakietową, rozbudowują flotę okrętów podwodnych i prowadzą prace nad swoim pierwszym lotniskowcem - głosi raport Pentagonu, informuje "Rzeczpospolita".

Już są drugą siłą na świecie, ale ich uzbrojenie jest często przestarzałe. Chcą zlikwidować ten problem.

Pekin publicznie ogłosił w tym roku, że zwiększył wydatki na obronność o 7,5 proc. do 50 mld dol. Jednak analitycy podejrzewają, że rzeczywiste wydatki mogły sięgnąć nawet 150 mld dol. w 2009 r. - donosi "Polska The Times".

Zbrojenia w pierwszej kolejności mają dać Chinom miażdżącą przewagę nad Tajwanem, uważanym za "zbuntowaną republikę".

Analitycy ostrzegają jednocześnie, że Chiny oprócz 1150 rakiet krótkiego zasięgu skierowanych w stronę wyspy rozwijają też arsenał rakiet o dalszym zasięgu - czytamy w "Rzeczpospolitej"

Zdaniem wielu specjalistów Chiny zwiększają swą siłę militarną, by móc się przeciwstawić USA. To światowe mocarstwo chce mieć coraz większe wpływy w Azji, ze względu na olbrzymie zasoby surowców naturalnych m.in. na dnie Morza Południowochińskiego.

MK


 

WikiLeaks: tajemnice Polski

 

Na razie opublikowano analizy 250 tys. stron tajnych dokumentów.

Wikileaks ujawnił 972 depesze między ambasadą w Warszawie i konsulatem w Krakowie a Waszyngtonem. Ich treść nie jest na razie znana - informuje gazeta.pl.

Polski wątek pojawia się jednak w innych opublikowanych dokumentach, w kontekście tarczy rakietowej i sprzeciwu Rosji, sprzedaży rosyjskich rakiet Iranowi i konfliktu rosyjsko-gruzińskiego.

Według "New York Times", który cytuje dokumenty dotyczące rezygnacji z tarczy antyrakietowej, Barack Obama zrezygnował z jej budowy chcąc pozyskać współpracę Rosji - od początku oprotestowującej umieszczenie elementów tarczy w Polsce i Czechach - w kwestii sankcji ONZ wobec Iranu.

Z ujawnionych przez serwis dokumentów ma wynikać, że w rozmowach z Waszyngtonem przedstawiciele Kremla podkreślali, że nie będzie współpracy z USA w różnych sprawach, dopóki rząd amerykański nie odwoła planów budowy tarczy.

29 lipca 2009 r. jedna z rosyjskich osobistości przerwała rozmowy z Amerykanami na tle sporu o tarczę. W połowie września 2009 r. Obama ogłosił rezygnację z tarczy.

Polska pojawia się także w depeszach dotyczących relacji między Rosją a Gruzją. "The Guardian" cytuje dokument z 16 września 2009 roku, będący relacją z rozmowy Philipa Gordona, amerykańskiego sekretarza stanu z Jean-David Levitteem, doradcą francuskiego prezydenta.

Levittee miał stwierdzić podczas niej, że "pokolenie może minąć, zanim Rosja będzie w stanie zaakceptować utratę wpływów od Polski przez kraje bałtyckie do Ukrainy i Gruzji".

Niestety, Rosjanie mają skłonność do myślenia o "dobrych sąsiadach" jako całkowicie uległych - dodał.

Polska pojawia się także w wątku dotyczącym sprzedaży przez Rosję Iranowi rakiet S-300. 30 lipca 2009 roku Amos Gilad, urzędnik ministerstwa obrony Izraela informuje w depeszy o tych planach, a także o zawieszeniu ich realizacji i spekuluje, że w ten sposób "Rosjanie ponownie podejmą się politycznej kalkulacji" na wypadek, gdyby "Stany Zjednoczone kontynuowały plan obrony przeciwrakietowej w Polsce i Czechach".

Co jeszcze znalazło się w dokumentach? Finansowanie Al-Kaidy przez bogaczy z Arabii Saudyjskiej, zalecenie szpiegowania przez amerykańskich dyplomatów przywódców ONZ czy szpiedzy USA w partiach z całej Europy - takie m.in. rewelacje zawierają analizy 250 tys. stron dokumentów z serwisu Wikileaks.

Informacje z telegramów dyplomatycznych departamentu stanu USA oraz ambasad na całym świecie publikują portale internetowe największych gazet, które otrzymały je od Wikileaks kilka tygodni temu. Są to: brytyjski "The Guardian", amerykański "The New York Times", francuski "Le Monde", hiszpański "El Pais" i niemiecki "Der Spiegel".

Sam serwis został zaatakowany przez hakerów i nie funkcjonuje. Pentagon zdążył już potępić to "bezmyślne" upublicznienie dokumentów zaklasyfikowanych jako tajne - donosi TVN24.

Komentatorzy zwracają uwagę na fakt, że Amerykanie dużo wiedzą o wewnętrznej polityce Niemiec i prawdopodobnie mają swoich informatorów w partii FDP.

Angela Merkel określana jest jako "teflonowa, mało kreatywna i nieskłonna do ryzyka". Władimir Putin w oczach dyplomatów z USA jest "samcem alfa" , a Dimitrij Miedwiediew ma pseudonim "blady".

Hamid Karzaj - prezydent Afganistanu - to paranoik, a Mahmud Ahmadineżad porównywany jest do Adolfa Hitlera.

Pojawiają się także informacje na temat powiązań rosyjskiej władzy z przestępcami oraz krytyka prowadzenia się członków brytyjskiej rodziny królewskiej - dodaje "The Guardian".

Wikileaks ujawnia także:

- Waszyngton stawiał na wybór kogoś zupełnie innego na papieża. Benedykt XVI był dla nich zaskoczeniem;

- dyplomaci USA mieli zbierać wszelkie informacje na temat urzędników ONZ - nawet odciski palców, kod DNA czy zdjęcia tęczówki oka;

- Amerykanie uznają premiera Włoch Silvio Berlusconi za "rzecznika Władimira Putina w Europie";

- USA wszelkimi możliwymi sposobami próbowały przekonać rządy innych państw do przyjęcia więźniów z Guantanamo;

- Amerykanie od lat próbują wywieźć z Pakistanu zapasy wzbogaconego uranu, żeby nie dopuścić do przejęcia go przez terorystów;

- hakerzy pracujący na zlecenie rządu Chin regularnie włamują się do komputerów rządu i firm z USA;

- przywódcy Arabii Saudyjskiej, Jordanii i Egiptu proszą Stany Zjednoczone o zbombardowanie Iranu.

AJ




 

Koniec wojny w Afganistanie? Tajne rozmowy z talibami

17.05.2011 

Obama chce kolejnego sukcesu.

Rozpoczęte kilka miesięcy temu bezpośrednie rozmowy administracji Baracka Obamy z talibami znacznie przyspieszyły po śmierci Osamy bin Ladena - donosi washingtonpost.com.

Przedstawiciele afgańskich władz ujawnili, że amerykańscy wysłannicy już trzy razy spotkali się z talibami. Ostatni raz tydzień temu. Rozmowy są toczone w Niemczech i Katarze.

Rzecznik Departamentu Stanu Michael A. Hammer nie chciał się wypowiedzieć na ten temat. Niczemu jednak nie zaprzeczył.

Wcześniejsza próba porozumienia z Talibanem zakończyła się przywiezieniem do Kabulu fałszywego wysłannika talibów - relacjonuje washingtonpost.com.

Obecnie Amerykanie mają pewność, że rozmawiają z odpowiednimi ludźmi. Ekspertci podejrzewają, ze prezydent Obama chce szybko dojść z talibami do porozumienia. Amerykański przywódca już w lipcu zamierza ogłosić wycofanie części wojsk z Afganistanu.

PR




 

Efekt Osamy. Amerykanie zostawią Afganistan?

3.05.2011 

Byli tam tylko przez niego?

Po zabiciu Osamy bin Ladena Amerykanie zdecyduja się na "znaczącą" redukcję swoich wojsk w Afganistanie. Taką zapowiedź złożył szef komisji sił zbrojnych Senatu USA Carl Levin. Tymczasem przedstawiciele Pentagonu twierdzą, że ataki talibów nasilą się w tym kraju w ciągu najbliższych 12 miesięcy - informuje stooq.com.

Dowódca międzynarodowych sił w Afganistanie, generał David Petraeus ma wkrótce przedstawić Barackowi Obamie propozycje dotyczące skali i harmonogramu wycofywania oddziałów USA z Afganistanu. Jak duża będzie to skala? Na razie nie wiadomo.

Gen. Petraeus jeszcze w styczniu przestrzegał przed znacznym ograniczeniem liczebności amerykańskich żołnierzy w Afganistanie. Teraz przedstawiciele Pentagonu twierdzą, że talibowie będą starali się odzyskać kontrolę nad zajętymi przez zachodnich koalicjantów terenami i w ten sposób wysłać sygnał do swoich rodaków, że zamierzają odzyskać władzę.

Już wczoraj prezydent Afganistanu Hamid Karzaj wezwał talibów do zaprzestania walki po śmierci przywódcy Al-Kaidy. A zachodnim sojusznikom zwrócił uwagę na fakt, że bin Ladena znaleziono poza Afganistanem - w Pakistanie.

WB





 

Talibowe zaczęli ofensywę. Dzieci-kamikaze atakują

1.05.2011 

12-latek wysadził się w tłumie.

Co najmniej 11 osób zginęło w Afganistanie po ogłoszeniu przez talibów rozpoczęcia wiosennej ofensywy - donosi "Gazeta Wyborcza".

O determinacji talibów wiele mówi fakt, że do samobójczych zamachów wykorzystują nawet dzieci. W prowincji Paktika 12-latek zdetonował ukryte pod ubraniem materiały wybuchowe - 4 osoby zginęły, a 12 jest rannych.

W sąsiedniej prowincji Ghazni śmierć poniosło dwóch policjantów i dwóch cywilów, gdy rebelianci otworzyli ogień do przejeżdżającego samochodu policyjnego - dodaje dziennik.

Dwóch policjantów zabito także w prowincji Logar na południe od Kabulu. 13 osób raniła bomba przymocowana do roweru pozostawionego na ulicy jednego z miast w Ghazni.

W Kandaharze - prowincji uznawanej za bastion talibów, w stanie pogotowia czuwa kilka tysięcy funkcjonariuszy.

AJ





 

Skandal we Włoszech! Rząd płacił talibom za ochronę

 

Skandal we Włoszech! Rząd płacił talibom za ochronę 
cc/flickr/Martin Lowe

Do sieci wyciekły tajne dokumenty.

Przez kilka lat Włochy płaciły talibom oraz ich sojusznikom za to, żeby włoskim żołnierzom stacjonującym w Afganistanie nie spadł włos z głowy.

Taką sensacyjną informację podał tygodnik "Espresso", powołując się na dokumenty amerykańskiej dyplomacji, które ujawnił portal Wikileaks.

Chodzi o depesze z 2008 roku, w których amerykański rząd za pośrednictwem swojego ambasadora w Rzymie upominał Włochy w sprawie łapówek, które dostawali afgańscy rebelianci - wyjaśnia tvn24.pl.

W jednym z dokumentów ambasador Ronald Spogli napisał, że informacje o opłacaniu przez Włochów talibskich wojowników oparte są w części na pogłoskach a częściowo na informacjach tajnych służb.

Spogli rozmawiał w tej sprawie z Silvio Berlusconim, lecz ten stwierdził, że o niczym nie wie. 

Według Amerykanów jednym z dowodów na to, że Włosi rzeczywiście mogli płacić w Afganistanie za ochronę żołnierzy jest fakt, że włoscy wojskowi rzadziej padali ofiarami ataków niż inne wojska koalicji biorące udział w tej misji - informuje tvn24.pl

BB


 

 

Koniec rozmów o Kurylach. Rosja wysyła rakiety

15.02.2011 

Japonia pod ścianą.

Rosyjska jednostka patrolowa ostrzelała flarami japoński kuter. Do incydentu miało dojść w pobliżu spornego archipelagu Kuryli. Łańcuch wysp jest od wielu lat przyczyną napięć na linii Tokio - Moskwa - donosi TVN24.

Tymczasem rosyjska armia wzmacnia swoje uzbrojenie w tym regionie. Potężne rakiety ziemia - powietrze S 400 trafią na Kuryle by "bronić rosyjskiej suwerenności na Dalekim Wchodzie".

Decyzja kładzie kres wszelkim rozmowom z Japonią na temat tego, do kogo należą cztery Wyspy Kurylskie. Rosja zajmuje je od 1945 roku i konsekwentnie odmawia ich zwrotu.

O możliwości rozmieszczenia rakiet wspominał już prezydent Dmitrij Miedwiediew, który stwierdził, ze Rosja musi tam wysłać "wystarczającą i nowoczesną broń w celu zapewnienia bezpieczeństwa wyspom, jako nieodłącznej części Rosji".

AJ





 

Rosja już nigdy nie będzie mocarstwem. Koniec potęgi

15.02.2011 

Tu obywatele wymierają na potęgę.

Według danych z raportu agencji ratingowej Standard & Poor, w 2050 roku odsetek osób zdolnych do pracy (poniżej 65 roku życia) wynosić będzie 60 proc. (dziś 72 proc.).

Z obecnych 140 mln Rosjan za 40 lat zostanie już tylko 116. Masowe wymieranie narodu zniweczy sny o powrocie potęgi - zauważa news.com.au.

Problem, który jest udziałem większości społeczeństw Europy, wyjątkowo mocno dotyka Rosję.

Główne problemy to niski przyrost naturalny i duża śmiertelność mężczyzn z powodu nadużycia alkoholu. Średnia długość życia kobiet to 75 lat, mężczyzn 63.

W efekcie narzucą one na budżet olbrzymie koszta w postaci wydatków na opiekę nad olbrzymią rzeszą emerytów - dodaje portal.

Władza przyznaje, że dlatego promuje becikowe oraz ulgi podatkowe dla dużych rodzin. Jeżeli to nie zadziała, w 2050 roku, co czwarty rubel w budżecie Rosji będzie szedł na opiekę nad emerytami.

JS





 

Rosja będzie wielkim imperium. Opanuje wszystkie morza i oceany

27.11.2010 

Zobacz, gdzie powstaną nowe bazy morskie.

Rosja chce powrócić ze swoją flotą na wszystkie oceany świata. Chce mieć takie możliwości jak USA, Wielka Brytania i Francja.

Tylko w ten sposób może zaznaczyć trwale swoją militarną obecność w ważnych regionach. Zamierza tworzyć bazy morskie na całym świecie.

Powstaną w Wietnamie, Syrii i Algierii. Być może miejsca dla rosyjskiej floty zaoferują też kraje Ameryki Łacińskiej - donosi agencja RIA Novosti.

Fachowcy twierdzą, że na pewno nie uda się dojść do czasów świetności ZSRR, które miało morskie bazy w aż 16 krajach na całym świecie.

Przywrócenie do życia tych baz nie byłoby wcale trudne. Problem tkwi gdzie indziej. Chodzi o znaczne cięcia jakie nastąpiły w zasobach naszej floty. W takim stanie liczebnym nie jest w stanie bronić wybrzeża i jednocześnie zapewniać nam obecność na oceanach - powiedział Konstantin Sivkov z Academy for Geopolitical Problems.

MK





 

Moskwa chce bronić całej Europy

22.11.2010 

Parasolem antyrakietowym obejmą cały kontynent.

Taką koncepcję na ostatnim szczycie NATO-Rosja przedstawił prezydent Dmitrij Miedwiediew.

Sektorowa obrona przeciwrakietowa zakłada roztoczenie rosyjskiego parasola antyrakietowego nad Europą.

Rosyjski prezydent zaproponował Sojuszowi stworzenie takiego wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej, w którym Rosja będzie chronić Europę przed ewentualnym zagrożeniem rakietowym w zamian za analogiczne zobowiązanie Zachodu - zauważa tvn24.pl.

Jeżeli atak na Europę poprzedzi przecięcie przestrzeni powietrznej Rosji, ta będzie bronić sąsiadów.

Jeżeli ktoś będzie chciał zaatakować Rosję znad terytorium Europy, w kierunki agresora polecieć mają rakiety NATO.

Promienie działania rosyjskich i natowskich rakiet przechwytujących mogłyby się przecinać i wychodzić za ramy granic państwowych - tvn24.pl cytuje za rosyjskimi mediami, które doniosły o propozycji.

Według tych samych mediów, kierownictwo NATO i przywódcy państw Sojuszu wyrazili gotowość omówienia tej inicjatywy już w grudniu.

JS





 

Rosyjska tarcza antyrakietowa stanie nad Dniestrem?

15.02.2010 

To reakcja na plany USA.

Naddniestrze, separatystyczny region Mołdawii, a de facto suwerenny organizm polityczny, wyraziło gotowość przyjęcia na swym terytorium rosyjskiego systemu obrony przeciwrakietowej - poinformował prezydent Naddniestrza Igor Smirnow, który łączy tę ofertę z planami rozmieszczenia przez Waszyngton elementów tarczy antyrakietowej w Europie Wschodniej - donosi "Wprost".

Rząd graniczącej z Mołdawią Rumunii zadeklarował niedawno, że zgodzi się na lokalizację amerykańskich wyrzutni rakiet przechwytujących. Stany Zjednoczone nie wykluczają, że elementy tarczy staną także w Bułgarii.

Wywołało to irytację Rosji. Moskwa sugerowała, że rozmieści rakiety taktyczne Iskander w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim. Teraz pojawiła się możliwość utworzenia rosyjskich baz na terenie Naddniestrza - dodaje tygodnik.

To terytorium zamieszkane głównie przez ludność rosyjskojęzyczną. Na początku lat 90-tych Naddniestrze ogłosiło niepodległość, choć do dzisiaj jego istnienia nie zaakceptowało żadne państwo na świecie.

AJ





 

UFO w WikiLeaks
Materiały upublicznione przez WikiLeaks skompromitowały USA i ujawniły największe tajemnice światowych przywódców. Możliwe jednak, że w związku z nimi czeka nas jeszcze jedna, być może znacznie większa niespodzianka, dotycząca UFO.
 
Julian Assange, redaktor naczelny portalu, przyznał otwarcie: tak, w dokumentach znajdują się wzmianki dotyczące niezidentyfikowanych obiektów latających. Co więcej, w przeciekach natrafimy też na nieznane opinii publicznej szczegóły sprawy słynnego brytyjskiego hakera, Gary’ego McKinnona, który w poszukiwaniu informacji o UFO włamał się do amerykańskich rządowych komputerów, za co grozi mu teraz 60 lat więzienia.
 
Dokumenty, które dopiero zostaną ujawnione, zawierać mają pewne odniesienia do obiektów UFO - powiedział Assange w rozmowie z brytyjskim "Guardianem".
 
Oświadczenie od razu wywołało medialną burzę, bowiem jeśli informacje te będą miały tak sensacyjny charakter, jak inne dotychczas opublikowane, mogą okazać się prawdziwą ufologiczna bombą. Kto wie, czy nie będą się one wiązały ze zmianą sposobu postrzegania całego zjawiska „latających spodków”. Internauci zaczęli także spekulować, czy nowe rewelacje nie staną się początkiem procesu ujawniania informacji na temat tego, co amerykański rząd wie o UFO.
 
Oficjalnie ani amerykańskie władze, ani wojsko nie zajmują się badaniem tego zjawiska, wychodząc z założenia, że nie stanowi ono zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Wydaje się jednak, że to dość kłamliwe założenie, bowiem trudno sobie wyobrazić, że pojawienie się w przestrzeni powietrznej niezidentyfikowanego obiektu (mogącego być np. pojazdem szpiegowskim) nie pociąga za sobą żadnej interwencji.
 
Z dokumentów WikiLeaks można dowiedzieć się także nieznanych dotąd szczegółów dotyczących sprawy słynnego hakera, Gary’ego McKinnona, który włamał się do amerykańskich rządowych komputerów w poszukiwaniu informacji o UFO i tajnych technologiach. Kiedy został aresztowany w UK, Stany Zjednoczone wystąpiły do Wielkiej Brytanii z prośbą o ekstradycję. Haker miał zostać osądzony i skazany w USA za działalność na szkodę państwa i cyberprzestępstwa, za co grozi mu do 60 lat więzienia. Wtedy też rozpoczęła się batalia o ekstradycję McKinnona, za którym wstawiło się brytyjskie społeczeństwo. Jak wynika z dokumentów, ani administracja prezydenta Busha, ani Obamy nie ma zamiaru ustąpić i mimo upływu czasu USA za wszelką cenę chce ukarać UFO-hakera. Ale dlaczego jest on dla nich tak niebezpieczny?
 
Urodzony w 1966 Gary McKinnon jest brytyjskim informatykiem-samoukiem, który na przestrzeni 2001 i 2002 włamał się do ok. 97 komputerów należących m.in. do NASA, Sił Powietrznych USA, Departamentu Obrony i Amerykańskiej Marynarki. Jak twierdził, szukał tam dowodów na istnienie UFO i wykorzystywanie przez wojsko supertajnych technologii.
 
Najciekawsze jest to, do czego haker dotarł, choć, jak sam powiedział, 99% czasu spędził na bezowocnych poszukiwaniach. Przez 13 miesięcy zdołał natrafić jedynie na 2 ślady mogące odnosić się do supertajnych technologii i prawdy na temat nieznanego pochodzenia obiektów odwiedzających nasza planetę.
 
Pierwszym i najciekawszym dowodem było zdjęcie przedstawiające obiekt w kształcie „cygara” z licznymi wypukłościami na powierzchni, który według relacji McKinnona miał zostać sfotografowany w przestrzeni okołoziemskiej. Plik nie otworzył się jednak w całości, więc nie mógł być on do końca pewien, co znajduje się na fotografii. Z pewnością nie był to jednak żaden znany mu konwencjonalny pojazd latający.
 
Drugim ciekawym znaleziskiem McKinnona była enigmatyczna lista sporządzona w arkuszu kalkulacyjnym zawierająca nazwiska i stopnie „nie-ziemskich oficerów”. Nie chodziło jednak o kosmitów w służbie armii amerykańskiej. Haker twierdzi, że w grę wchodzi najprawdopodobniej specjalna jednostka wojskowa, którą nazwał „Kosmicznymi Marines”.
 
McKinnona aresztowano w marcu 2002 pod zarzutem cyberprzestępstwa i uszkodzenia amerykańskich komputerów. Miał dodatkowo kasować dane, kopiować tajne hasła i unieruchomić systemy amerykańskiej armii w okresie po zamachach z 11 września. Jego komputerową eskapadę w poszukiwaniu prawdy o UFO nazwano „największą hakerską aferą w amerykańskiej armii”, której szkody oszacowano na prawie milion dolarów. Wkrótce Amerykanie wystąpili do Wielkiej Brytanii z prośbą o ekstradycję, a prokuratorzy zza oceanu odgrażali się oficjalnie, że „usmażą” McKinnona, skazując go na dożywocie.
 
Sprawa bardzo poruszyła brytyjską opinię publiczną. Mieszkańcy Wysp otwarcie wsparli swego rodaka, zbierając nawet podpisy przeciwko postępowaniu ekstradycyjnemu. Opublikowane niedawno dokumenty WikiLeaks zawierają nieznane dotąd informacje na temat bezskutecznych starań brytyjskiej dyplomacji, a nawet próśb samego premiera Gordona Browna w sprawie ekstradycji hakera. Jak się okazało, administracja prezydenta Obamy nie ma zamiaru ustępować. W przecieku czytamy: „Premier Brown podczas spotkania twarzą w twarz z [amerykańskim] ambasadorem zaproponował pewien układ: McKinnon zostanie uznany za winnego, jednak odbędzie karę na terenie Wielkiej Brytanii. Brown powoływał się na duże zainteresowanie opinii publicznej jego sprawą, jak i stanem zdrowia oskarżonego, który wobec widma ekstradycji może popełnić samobójstwo”. Amerykanie nie zgodzili się.
 
Najciekawsze wydaje się to, dlaczego USA tak bardzo zależy na skazaniu UFO-hakera? Według wielu ekspertów, winy jakimi się go obarcza są mocno przesadzone i wskazują jedynie na luki w amerykańskich systemach komputerowych. Spekuluje się również, że mógł on skraść znacznie więcej informacji niż oficjalnie przyznaje, a zgromadzona wiedza jest na tyle niebezpieczna, że uznany został za jednego z głównych wrogów USA.
 
Niestety, nie wiadomo jeszcze, co zawierają „ufologiczne akta” WikiLeaks, gdyż według zapowiedzi twórcy projektu mają one zostać udostępnione w bliżej nieokreślonej przyszłości. Spoglądając na coraz więcej czarnych chmur gromadzących się nad głową Juliana Assange’a, można mieć obawy, czy dalsza publikacja dokumentów nie zostanie zastopowana. Wszyscy entuzjaści ufologii mają jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie, a przecieki z WikiLeaks staną się zalążkiem prawdziwej sensacji mogącej otworzyć drogę do rozwiązania jednej z największych zagadek świata.
 
Prowadzone w minionych dziesięcioleciach projekty badawcze mające za zadanie wyjaśnienie tajemnicy UFO nie przyniosły żadnych jednoznacznych efektów. Najczęściej powtarzający się wniosek mówił, że większość przypadków obserwacji niezidentyfikowanych obiektów da się wyjaśnić jako zjawiska pogodowe, iluzje optyczne czy też złą identyfikację samolotów. Pozostawał zawsze jednak niewielki odsetek przypadków, których w żaden sposób nie dało się wyjaśnić i to on był solą w oku dla sceptyków. Czy dokumenty WikiLeaks coś tu zmienią? Czas pokaże.




Naukowcy: Kosmici zniszczą Ziemię w samoobronie
Naukowcy: Kosmici zniszczą Ziemię w samoobronie
sxc.hu
 
Obcy uderzą w Ziemię prewencyjnie.
Ludzie powinni bardziej zadbać o środowisko i całą Ziemię. Jeśli tego nie zrobią, istoty pozaziemskie mogą stwierdzić, że jesteśmy potencjalnym zagrożeniem dla kosmosu i będą chciały nas usunąć - twierdzą naukowcy z Pennsylvania State University.

Kontrowersyjna publikacja współpracujących z NASA uczonych przewiduje, że prędzej czy później dojdzie do kontaktu między ludźmi a kosmitami. Według naukowców możliwe są trzy scenariusze: korzystny dla ludzkości, neutralny oraz szkodliwy. 
 
Możemy się od nich dużo nauczyć. Możemy również zachować obecne status quo i żyć obok siebie w zgodzie. Niewykluczone również, że kosmici nas zaatakują - donosi "The Telegraph".
 
Może nam grozić "przypadkowa" zagłada przez kontakt z pozaziemskimi chorobami, ale również zniszczenie jako potencjalnego rywala obcych w kosmosie. Obcy obserwując na przykład emisję gazów cieplarnianych czy naszą ekspansję w kosmosie mogą dojść do wniosku, że na Ziemi rodzi się potęga, która zagrozi im w przyszłości.
 
Dlatego błędem jest wysyłanie w kosmos jakichkolwiek informacji o życiu na Ziemi. Według naukowców ułatwi to obcym skonstruowanie odpowiedniej broni przeciw nam - informuje "The Telegraph". 
BB




Obcy lecą w kierunku Ziemi. Trzy potężne statki

24.12.2010
Dotrą do nas w grudniu 2012 roku.

Poszukiwacze obcych cywilizacji, pracujący w ramach programu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence), twierdzą, że w kierunku Ziemi zmierzają trzy niezidentyfikowane staki kosmiczne- informuje pravda.ru.

Statki są olbrzymie - największy z nich ma średnicę 240 km. Dwa pozostałe są trochę mniejsze. Obecnie są już w granicach Układu Słonecznego, w pobliżu Plutona.

Na Ziemię dotrą w grudniu 2012 roku - twierdzą eksperci z SETI.

Statki zostały odkryte dzięki urządzeniom badawczym pracującym dla programu HAARP, wojskowego programu badawczego, który zajmuje się - oficjalnie - procesami zachodzącymi w jonosferze.

Specjaliści z SETI twierdzą, że statki będą widoczne przez teleskopy, gdy osiągną orbitę Marsa.

WB



 


Brytyjski rząd ujawnia prawdę o UFO
Jesteśmy bezbronni w razie ataku obcych.

Brytyjski resort obrony nie ma woli ani pieniędzy na badanie tysięcy zgłoszeń o obserwacjach UFO. To najważniejszy wniosek z lektury kolejnej partii materiałów na temat obcych, które ujawniły właśnie Brytyjskie Archiwa Narodowe – donosi BBC News.

Wśród akt z lat 1985-2007 jest chociażby wewnętrzna notatka oficera DI55 - jednostki ds. UFO. Wojskowy obawia się społecznego oburzenia w przypadku wycieku informacji o tym, że brytyjska armia nie ma funduszy ani możliwości tropienia wizyt z kosmosu.

DI55 postrzegana jest jako "obrońca Ziemi przed zagrożeniem obcych". Takie twierdzenie leży "lata świetlne od prawdy." - napisał oficer.
Dr David Clarke z brytyjskiego archiwum twierdzi, że dokumenty obnażają stan wiedzy brytyjskich służb na temat UFO.

Zadając sobie pytanie o to, czy faktycznie jesteśmy odwiedzani przez kosmitów, często podejrzewamy rządy u ukrywanie prawdy. Tymczasem wcale tak nie jest – mówi dr Clark.
Wśród ujawnionych 9 tys. stron materiałów są oczywiście też opisy i zdjęcia z obserwacji niezidentyfikowanych obiektów nad Wielką Brytanią – m.in. nad ratuszem w Retford w Nottinghamshire czy East Dulwich w południowo-wschodnim Londynie. Są też odniesienia do spotkania pilotów RAF z tajemniczym pojazdem w Suffolk w 1956 roku.
AJ




 

Rosja: Zaraz znajdziemy obcych. Wiemy, jak wyglądają

26.06.2011
Mają przypominać ludzi.

Rosyjscy naukowcy przygotowują się na spotkanie z obcymi cywilizacjami. Twierdzą, że do kontaktu dojdzie w ciągu najbliższych 20 lat.

Według ich ustaleń kosmici będą przypominać ludzi. Będą mieć dwie ręce, dwie nogi i głowę. Mogą mieć jednak nieznany nam kolor skóry - pisze "Daily Telegraph".

Życie na pewno istnieje na innych planetach. Aż 10 proc. znanych nam planet krążących wokół Słońca w galaktyce przypomina Ziemię - powiedział  Andrei Finkelstein z Rosyjskiej Akademii Nauk Stosowanych.

Jego zdaniem jeśli istnieje tam woda, to istnieje tam życie.

Akademia od lat 60. ub. wieku prowadzi program badawczy poszukujący obcych form życia w kosmosie. Głównie jednak opierał się on na czekaniu na sygnał od UFO, a nie na aktywnym poszukiwaniu w galaktyce.
TM




 

Mamy kontakty z kosmitami co 2 tygodnie

3.03.2011 

Brytyjski rząd odtajnia archiwa badań nad UFO.

Pomiędzy styczniem a lipcem 2001 roku na radarach wykryto 15 niezidentyfikowanych statków latających zbliżających się do Wielkiej Brytanii - wynika z jednego z 35 ujawnionych właśnie dokumentów dotyczących badań nad kosmitami jakie prowadzili eksperci rządu w Londynie.

Z akt archiwum państwowego wynika, że już od połowy ubiegłego wieku kolejni rządzący bardzo poważnie podchodzili do problemu inwazji obcego życia z kosmosu.

Skalę zagrożenia i możliwości obrony przed kosmitami omawiano na posiedzeniach rządu, ale także z innymi państwami oraz służbami specjalnymi, w tym z CIA.

W 1977 roku rząd brytyjski miał użyć swoich wpływów, by zaangażować jedną z agend ONZ do prowadzenia badań nad UFO. Natomiast w styczniu 1979 roku odbyła się w Izbie Lordów debata na temat UFO - informuje TVN24.

W odtajnionych dokumentach są też wyniki śledztw wszczętych po zgłoszeniu wizyty UFO przez mieszkańców Wysp. W 1967 roku setki świadków donosiły o 6 latających spodkach widzianych nad wschodnią Anglią.

W stan gotowości postawiono armię, służby specjalne i policję, ale po przejęciu jednego z obiektów okazało się, że to dzieło studentów inżynierii.
AJ




 

"Kosmici już u nas byli. Są niebezpieczni"

29.12.2010 

Nasi sąsiedzi boją się wizyt obcych.

Aż 40 proc. naszych południowych sąsiadów boi się, że kontakt z obcą cywilizacją może skończyć się tragedią dla ludzkości.

W istnienie inteligentnych form życia poza Ziemią wierzy dwie trzecie Czechów (70,7 proc.) - donosi praguemonitor.com.

Co trzeci uczestnik sondażu instytutu SANEP uważa, że kosmici już odwiedzili naszą planetę. Ponad 20 proc. wierzy, że stanie się to w niedalekiej przyszłości, a prawie 46 proc. widzi potrzebę przygotowania się światowych rządów, agend i instytucji do wizyty z kosmosu.

Jednak aż 67 proc. respondentów sceptycznie odnosi się do relacji ludzi, którzy są przekonani, że widzieli UFO albo zostali porwani przez kosmitów - dodaje portal.

Jednocześnie prawie połowa Czechów (48,8 proc.) nie ma wątpliwości, że przyszłość ludzkości jest związana z kolonizacją kosmosu.
AJ




 

Kosmici nas wybiją. Musimy ich unikać, a nie szukać

 

Słynny astrofizyk ostrzega przed inwazją obcych.

Stephen Hawking jest przekonany, że wizyta innej cywilizacji na Ziemi skończy się masowym mordowaniem. Żeby unaocznić co nam grozi, odwołał się do historii ludzkości.

Jeśli obcy złożyliby nam wizytę to jej konsekwencje byłyby bardziej doniosłe od tych, jakie nastąpiły po dotarciu Krzysztofa Kolumba do Ameryki. A jak wiadomo, nie były one szczególnie korzystne dla Indian - cytuje go gazeta.pl.

Naukowiec sądzi, że obce organizmy we wszechświecie to głównie mikroorganizmy lub stworzenia podobne do naszych zwierząt.

Bardziej zaawansowane istoty, to jednak dla nas ogromne zagrożenie.

Astrofizyk straszył tak widzów pierwszego odcinku swojego nowego programu na Discovery Channel, "Wszechświat Stephena Hawkinga".

Hawking zdobył światową sławę swymi pracami poświęconymi pochodzeniu i rozwojowi Wszechświata oraz teorii grawitacji.

Przez 30 lat był profesorem katedry Lucasa, pracę naukową kontynuuje jako Dyrektor ds. badań na Wydziale Matematyki Stosowanej i Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Cambridge.





 

Udało się porozumieć z kosmitami!

 

Naukowcy: odczytaliśmy sygnały od obcych.

Naukowcy z Instytutu Badań Kosmicznych Bułgarskiej Akademii Nauk twierdzą, że są w kontakcie z przedstawicielami obcych cywilizacji. Bezpośredniego spotkania spodziewają się w najbliższych 10 latach - donosi brytyjskie "Metro".

Prof. Łaczezar Filipow jest przekonany, że jego zespół naukowców otrzymał od kosmitów odpowiedzi na kilkadziesiąt różnych pytań. Obcy mają kontaktować się z ludźmi przez kręgi zbożowe oraz przekazywać sygnały telepatycznie. Te ostatnie informacje odczytuje architekt - Mariana Weznewa pracująca dla Bułgarskiej Akademii Nauk.

Kosmici są wokół nas i stale nas obserwują. Nie są wrogo nastawieni, ale uważają, że ludzkość nie jest gotowa na bezpośrednie spotkanie z inną cywilizacją. Z pewnością nie podoba im się nasza ingerencja w naturę - uważa Filipow.

Grupa bułgarskich naukowców z Instytutu Badań Kosmicznych pracuje nad rozszyfrowaniem informacji z kręgów na polach od trzech lat. Część z nich już przetłumaczono i postawiono 30 konkretnych pytań.

Mieli odpowiedzieć, że nie rozumieją kwestii sztucznego zapłodnienia, a przyczyną globalnego ocieplenia jest infrastruktura inżynieryjna. Sposobem na kryzys gospodarczy ma być "Koniec broni, jednomyślność".

AJ




 

Piloci: kosmici mogą przejąć broń nuklearną USA

 

Wojskowi przerywają milczenie.

Grupa sześciu byłych pilotów wojskowych z USA zarzuca dowództwu Air Force kłamstwo w sprawie zagrożenia ze strony UFO dla baz lotniczych i magazynów broni jądrowej. Twierdzą, że wojsko ukrywa prawdę o skali niebezpieczeństwa - donosi news.com.au.

Byli żołnierze przytaczają przykłady, kiedy niezidentyfikowane obiekty pojawiały się w pobliżu baz w USA i Wielkiej Brytanii. Za każdym razem przełożeni zakazywali im mówić o tych sytuacjach. Teraz świadkowie chcą przerwać milczenie.

Kapitan Robert Salas mówi o niekontrolowanym wybuchu pocisku w Malmstrom Air Force Base w stanie Montana w czasie gdy w pobliżu znajdował się tajemniczy statek powietrzny. Z kolei płk. Charles Halt przypomina wizytę UFO w okolicach amerykańskiej bazy sił powietrznych w Anglii.

Jego zdaniem wtedy też kosmitom chodziło o lądowanie w pobliżu magazynów z bronią jądrową. Wojskowi przekonują, że znają też przypadek wybuchu 6 pocisków, gdy w jednostce na terenie USA pojawił się obiekt "o kształcie dysku" - dodaje portal.

Swój raport - jak twierdzą poparty dowodami, byli żołnierze zaprezentują niebawem na konferencji w Waszyngtonie. Zapowiadają ujawnienie przypadków pojawiania się UFO w bazach wojskowych USA od 1948 roku.

AJ




 

FBI: Hitler przeżył wojnę. Spokojnie dożył starości

 

Dyktator nie popełnił samobójstwa?

FBI ujawniło ponad 200 stron dokumentów mających świadczących o tym, że Adolf Hitler przeżył II wojnę światową.

Wiódł spokojne życie rolnika. Według tych dokumentów wódz III Rzeszy wraz z grupą około 50 osób uciekł z kraju, wykorzystując dwie łodzie podwodne - informuje "Daily News".

Z notatek FBI wynika, że ucieczka miała nastąpić ponad dwa tygodnie po zajęciu Berlina przez Rosjan.

Gdzie wylądował zbrodniarz?

Według Amerykanów miał zejść na ląd w Argentynie. Zgolił charakterystyczny wąsik, zapuścił brodę i zaczął wieść życie farmera u podnóża Andów.

Z dokumentów wynika, że Hitler na starość cierpiał na astmę i miał wrzody żołądka. Umarł śmiercią naturalną nie niepokojony przez nikogo.

TM




 

DNA Hitlera

24.08.2010 

Zaskakujące wyniki testów.

Dziennikarzowi śledczemu Jean-Paul Mulders udało się pozyskać próbkę z serwetki upuszczonej przez Williama Patrick Hitlera, syna przyrodniego brata Adolfa, Aloisa Hitlera.

Drugą próbkę pozyskał od austriackiego rolnika i kuzyna Hitlera, znanego jako Norberta H. - informuje "The Daily Express".

Z badania obu uzyskał podobny wynik. W ich genach, podobnie jak w genach Adolfa Hitlera, znajduje się chromosom Y w formie rzadko spotykanej w Niemczech czy Europie Zachodniej.

Haplogrupa E1b1b1b którą znaleziono w jego chromosomie Y występuje u Żydów i ludów Afryki Północnej, np. plemion Berberyjskich - dodaje gazeta.

Powodem domieszki tych genów musi być fakt, przynajmniej wg. ekspertów, że wśród przodków Adolfa Hitlera byli imigranci z Afryki Północnej.

Ciężko ustalić ile pokoleń wstecz, zdaniem naukowców od 3 do 20.

JS





 

Gigantyczna erupcja wulkanów zabiła naszych przodków

 

Czy coś takiego może się powtórzyć?

To jednoczesna gigantyczna erupcja wulkanów na terenie Europy przyczyniła się do wyginięcia naszych przodków - neandertalczyków - informuje nature.com.

40 tysięcy lat temu, niemal jednocześnie wybuchły wulkany na terenie dzisiejszych Włoch oraz Kaukazu - twierdzi Naomi Cleghorn, antropolog z University of Texas w Arlington.

Silne erupcje pokryły powierzchnię Europy grubą warstwą pyłu wulkanicznego. Uniemożliwiła rozwój roślin, którymi żywiły się zwierzęta. Padły one z głodu, a neandertalczycy nie mieli na co polować. Ich populacja gwałtownie spadła.

Zniszczenia dopełnili nasi bezpośredni przodkowie, którzy przybyli wkrótce do Europy z Afryki.

Dowód? Pokłady pyłu wulkanicznego, który odkryli naukowcy. Pochodzą one mniej więcej z tego samego okresu. Nie ma w nich ani odrobiny pyłków roślinnych, co świadczyć ma o braku roślin na tym terenie.

WB




 

Neandertalczyk w Jurassic Park?

 

Dzięki DNA można przywrócić do życia wymarłe gatunki.

Pomysł ożywienia wymarłych zwierząt stał się bardziej realny, gdy w zeszłym roku naukowcy ogłosili, że mają prawie cały kod genetyczny mamutów. Ich szczątki z przed 60000 lat znaleziono na Syberii. Podobnie może być w wypadku wielu innych gatunków, które wyginęły tysiące lat temu, jak tygrys szablozębny, ptaki Dodo i tury.

Naukowcy są przekonani, że zwierzęta mogą być odtworzone przy pomocy informacji genetycznej, kodu DNA wyizolowanego z dobrze zachowanych okazów ze zmarzlin lub głębokich i ciemnych jaskiń. Nie ma jednak szansy, by odtworzono informację genetyczną dinozaurów. Eksperci uważają, że jest mało prawdopodobne, aby szczątki DNA przetrwały w środowisku ponad milion lat.

Przywrócenie do życia wymarłych stworzeń budzi całe mnóstwo problemów praktycznych, takich jak, gdzie będą mieszkać i co będą jeść - pisze magazyn "New Scientist".

Jednak, aby ożywić wymarłe gatunki naukowcy będą najpierw musieli odczytać cały genom i znaleźć odpowiednią surogatkę (matkę zastępczą), która jest podobna do wymarłego zwierzęcia.

Już wkrótce, Instytut Maxa Plancka z Niemiec ma opublikować pełen genom neandertalczyka. Idealną matką zastępczą dla niego mogłaby być kobieta.

Nie będzie również problemu ze znalezieniem surogatki dla tygrysa szablozębnego (jego genom jest bardzo podobny do genomu lwa), mamuta czy tasmańskiego diabła.

W Parku Jurajskim nie będzie więc co prawda dinozaurów, ale mogą się w nim znaleźć polujący na mamuty neandertalczycy... 

AH






 

Prawa autorskie zamieszczonych na stronie materiałów (teksty, fotografie, grafiki i wszelkie inne) należą do ich właścicieli.


TO CZEGO POTRAFI DOKONAĆ INNY CZŁOWIEK - POTRAFIĘ DOKONAĆ I JA
"Obcując z potworami, uważaj abyś nie stał się jednym z nich, bo kiedy patrzysz w otchłań, otchłań może patrzeć w ciebie" – Dante Alighieri (1265-1321)

"Ludzie nie mają pojęcia o sile oddziaływania na innych, nie tylko fizycznego, ale duchowego... możesz kogoś powalić na ziemię waląc go pięścią, ale siłą umysłu można unicestwić..." - Graham Masterton (Wizerunek zła)

"Imagination is more important then knowledge"
- A. Einstein (1879-1955)

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=